Golden Hill – Francis Spufford

Kochani, dzień dobry!

Z dużym zaskoczeniem i ogromną radością obserwowałam Waszą aktywność na moim instagramowym koncie pierwszyrozdzial, które prowadzę od prawie dwóch miesięcy! I przyznaję – jest mi szalenie miło, że moje książkowe hobby podoba się tak wielu osobom! Serdecznie Wam dziękuję, zainspirowaliście mnie do stworzenia własnej witryny, na której będę dzielić się z Wami moimi przemyśleniami (obiecuję, że nie tylko o książkach!), których nigdy nie mogłam zmieścić w 2200 znaków : )

• • •

Dziś przedstawię Wam jedną z moich ulubionych książek – Golden Hill” Francisa Spufforda. Zacznę mocno subiektywnie – TA KSIĄŻKA JEST INNA. Dokładnie tak! Autor w NIECODZIENNY sposób stylizuje swoje papierowe dziecko na XVIII wieczną powieść; z niezwykłą łatwością bawi się językiem i stylem, kreuje nietuzinkowe charaktery, które wplątuje w zadziwiające (a chwilami groteskowe) sytuacje.

BRYTYJCZYK W NOWYM JORKU

Richard Smith po kilkutygodniowej, wyczerpującej podróży przybywa do Nowego Jorku. Młody londyńczyk jest właścicielem weksla, który ma zamiar spieniężyć – w tym celu udaje się do kantoru przy ulicy Golden Hill. Podczas kilkumiesięcznego oczekiwania na realizację weksla Smith staje się tematem prawie wszystkich miejskich plotek – rozkochuje w sobie piękne Amerykanki, wdaje się w niejedną awanturę, od czasu do czasu ryzykuje własnym życiem. Ale czy właśnie nie na tym polega jego urok? Spufford w bardzo zdawkowy sposób przedstawia swojego bohatera – do ostatniej strony otacza go atmosferą tajemnicy i niepewności, żeby na końcu wprawić czytelnika w osłupienie!

Nowy Jork – drugi bohater „Golden Hill„. Zaskakujące, prawda? Autor w mistrzowski sposób nadaje temu niespełna siedmiotysięcznemu miastu duszę. Podczas pochłaniania kolejnych stron wręcz czułam zapach tych małych, ciasnych uliczek – pełnych domowych piekarni, szwalni, rozmaitych targów. Wszędzie musi istnieć balans – w 1746 roku Nowy Jork jest był pełen ponurych, śmierdzących i podejrzanych zakamarków, do których lepiej się nie zapuszczać (oczywiście nie dotyczy to Richarda!). To była uczta! Udało mi się poznać mieszkańców, ich zwyczaje, problemy i ogromne ambicje. Nowy Jork – dzisiejsze Złote Jabłko – był kiedyś małym miastem portowym, które w kilkadziesiąt lat przeistoczyło się w tętniącą życiem metropolię.

PODSUMOWANIE

Golden Hillnie jest powieścią dla każdego. Odstraszać może językowe i groteskowe nawiązanie do dawno minionej epoki, które aż kipi na każdej stronie. Tę książkę się kocha lub nienawidzi. Do tego wniosku można dojść już po przeczytaniu pierwszego zdania. Brzmi nierealnie? Czytam sporo, nawet dużo – nigdy nie widziałam zdania tak bardzo wielokrotnie (wielokrotnie wielokrotnie!) złożonego. Nie dość, że jest to pierwsze zdanie powieści, to autor dał absolutnego czadu i rozpisał się na ponad pół (!) strony. Przyznaję, dopiero przy piątym podejściu wiedziałam mniej więcej o co chodzi. Styl jest mocno nachalny, w pierwszej chwili może odstraszać! Mnie się bardzo spodobał, jednak dla niektórych będzie on denerwujący.Chwilami było ciężko, ale udało się! Książkę połknęłam, rozkoszowałam się każdą stroną i z żalem odłożyłam ją na półkę.

Do XVIII wieku raczej się nie przeniosę! No może poza chwilami, w których będę wracać do „Golden Hill” : ) Po cichu liczę, że za jakiś czas pojawi się kolejna powieść Francisa Spufforda!!

Moja ocena: 9/10

[Książkę „Golden Hill” możesz kupić TUTAJ]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s