Granica – Erika Fatland

Z Eriką Fatland miałam przyjemność już kilka lat wcześniej. Norweska pisarka i antropolożka zdobyła moją sympatię swoim genialnym reportażem Sowietstany, w którym opisała swoją podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie. Zauroczona książką z wielką niecierpliwością czekałam na kolejną. I nie rozczarowałam się – „Granica. Podróż wokół Rosji przez Koreę Północną, Chiny, Azerbejdżan, Gruzję, Ukrainę, Białoruś, Litwę, Polskę, Łotwę, Estonię, Finlandię i Norwegię oraz Przejście Północno-Wschodnie” w polskim przekładzie ukazała się w kwietniu 2019 roku.

EURAZJATYCKA PODRÓŻ

Wielomiesięczna podróż Eriki Fatland rozpoczyna się w Koreańskiej Republice Ludowo-Deokratyczne (gdzie odpowiednie zginanie karku jest umiejętnością niezbędną), a kończy w północno-norweskim Kirkenes (miejsce mocno odludne). Autorka odwiedza czternaście państw – różnie je wiele lub bardzo wiele, a łączy jedno – sąsiadują z Federacją Rosyjską.

W „Granicy” Fatland zabiera nas w niezwykłą podróż. Podróż geograficzną, historyczną, polityczną i kulturoznawczą. W każdym punkcie swojej wyprawy poznaje i nawiązuje bliskie relacje z ludźmi – politykami, dziennikarzami oraz zwyczajnymi tubylcami, którzy chętnie dzielą się z nią opowieściami na temat swojego regionu. Zdarza się, że historie osób zamieszkujących to samo miasto różnią się od siebie diametralnie. Ich spojrzenie na świat ukształtowane jest pozycją społeczną, doświadczeniami i wychowaniem. Ale to właśnie te (czasem skrajnie różne) opowieści stanowią serce tej książki.

SPOTKANIE Z HISTORIĄ

Wielkim walorem lektury jest również jej bogactwo w fakty historyczne. Erika Fatland przypomina nawet bardzo odległe czasy, starając się podkreślić kontekst historyczny i jego wpływ na współczesność. Jest przy tym stosunkowo obiektywna i logiczna, bierze pod uwagę wiele aspektów, które są często pomijane w różnego rodzaju mediach. To ogromny plus, zważywszy na fakt, że wychowała się w kraju tak bardzo różniącym się od tych, które odwiedziła. Autorka idzie też o krok dalej – na wielu stronach zastanawia się nad ich przyszłością i perspektywami; właśnie tu spotkałam się z obszernymi opisami ubóstwa, próbami pozbawienia podstawowych praw a nawet człowieczeństwa. Chwilami wręcz bolało.

• • •

Książka podzielona jest na cztery części: Morze, Kaukaz, Azja, Europa. Krótkie rozdziały urozmaicone są wieloma kolorowymi fotografiami (niektóre zrobione były z ukrycia), które dokładniej obrazują regiony które odwiedziła Autorka. Reportaż połknęłam – sprawna narracja, elastyczny język i wiele dialogów sprawiają, że czyta się go szybko. Niektórych nudzić mogą akapity historyczne, fakt, jest ich naprawdę sporo i jeśli kogoś nie interesuje szczegółowa historia danego miejsca, etymologia nazwy lub rozbudowany opis działań bojowników (i wiele innych!) powinien odpuścić sobie tę lekturę.

PODSUMOWANIE

Nieczęsto zdarza mi się czytać reportaże, w których autor skupia się tak bardzo na zwierzeniach rozmówców i towarzyszących im emocjach. Niejednokrotnie wpatrywałam się z niedowierzaniem w całe akapity i zastanawiałam się „jak to możliwe?„. Erika Fatland przedstawia Rosję jako kraj pełen skrajności i różnorodności – na tym polega jego wyjątkowość. Relacje z krajami sąsiadującymi są równie skrajne, a stosunki polityczne bardzo dynamiczne.

Z całą pewnością nie jest to klasyczny reportaż. Wiele w nim wątków historycznych i dialogów, a „luźny” język sprawia, że czytając miałam chwilami wrażenie, że mam w rękach powieść. To plus i minus jednocześnie. Minusem jest również nieco schematyczne skonstruowanie reportażu, a jednoczesny (również chwilowy) brak konsekwencji – zdarzało mi się zastanawiać w jakim etapie podróży znajduje się Autorka. Na szczęście plusów jest znacznie więcej! Zachwyciły mnie opisy morskich widoków – wzburzony Ocean Arktyczny, wszędobylskie mewy i uroczy staruszkowie, którzy po wynurzeniu się ze swoich kajut ochoczo brali udział w ożywionych dyskusjach. Rozpływałam się nad charakterystyką strojów kobiet, które Fatland spotkała w Mongolii i Korei oraz portretem nadmorskiej Odessy i zakorkowanej stolicy Ułan Bator.

Z ręką na sercu – polecam!

Moja ocena – 8/10!

[Książkę „Granica” możesz kupić TUTAJ]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s