Blizna – Auður Ava Ólafsdóttir

Ludzkie ciało skrywa wiele sekretów. Jest wręcz fascynujące – między innymi może się regenerować. Niesamowite, prawda? Pozostałością po regeneracji skory są blizny – bywają duże, małe, wielokształtne, proste. Każdy ma jakieś blizny – są „pamiątką”, pozostałością po minionym zdarzeniu, które (prawie) na pewno łączyło się z bólem.

NIESZCZĘŚLIWY ISLANDCZYK

Plany samobójcze powoli dojrzewają w umyśle Jonasa Ebenesera – pożyczył strzelbę, wysprzątał zaległą graciarnię…w ostatniej chwili wpada jednak na szalony pomysł! Nie zabije się sam. Zamierza tylko trochę „pomóc” losowi i kupuje sobie bilet w jedną stronę. One way ticket, wiecie o co chodzi. Zmierza do kraju ogarniętego wojną, chaosem i strachem. Bo gdzie indziej łatwiej o przypadkową śmierć od zabłąkanej kuli czy ukrytej pod warstwą gruzu miny? Plan wydaje się jasny, genialny w swojej prostocie, nic nie może pójść źle – w najgorszym wypadku pożyje dzień lub dwa dłużej!

ZACHWYCIŁA MNIE

Tak, tak – Auður Ava Ólafsdóttir (nie próbujcie tego wypowiadać z pomocą translatora) to mistrzyni! Mistrzyni formy, gustu i smaku literackiego. Jej krótka powieść („Blizna” liczy sobie niecałe 200 stron) pochłonęła mnie bez reszty. Na cały wieczór. Od początku spodobał mi się tok myślenia postaci – trochę zagmatwany, ale cały czas jasny obraz świata widzianego przez pięćdziesięcioletniego Jonasa – mężczyzny, po prostu, nieszczęśliwego i zmęczonego dotychczasowym życiem. Autorka świetnie przedstawia realia w połączeniu z mentalnością poszczególnych bohaterów, dlatego każdy z nich staje się w pewien sposób wyjątkowy.

ZABYTKOWA MOZAIKA I WIERTARKA

Daleki, ciepły kraj okazuje się jednym wielkim zapylonym gruzowiskiem. Nie ma tam absolutnie nic, może poza restauracją, zamkniętym sklepem z ubraniami i hotelem Silence, w którym mieszka Jonas. Właśnie tam poznaje Maj, Fifiego i małego Adama. I właśnie w tym miejscu uświadamia sobie, że jego blizny są niczym, w porównaniu do blizn (cielesnych i duchowych) tubylców. Wciąż żywe piekło wojny wywiera na bohaterze duże wrażenie, którego nie spodziewał się, kiedy wybierając hotel oglądał zdjęcia zabytkowej mozaiki. Przecież leciał tam tylko na kilka dni, spakował jedną koszulę, sweter od byłej żony i …wiertarkę (przecież nigdy nic nie wiadomo, a przezorny jest zawsze ubezpieczony).

PODSUMOWANIE

Co w „Bliźnie” zachwyciło mnie najbardziej? Forma – jest bardzo nieregularna, nie trzyma się jakichkolwiek zasad, a w połączeniu z płynną narracją (cała z perspektywy głównego bohatera) staje się bardzo intrygująca! Powieść jest wielowymiarowa, a treść nieoczywista, dlatego każdą stronę wciąga się w oka mgnieniu; co więcej, realizm z jakim się w niej spotkałam sprawia, że napięcie nie opuszczało mnie aż do ostatniego zdania (nieco spokojniejsza pierwsza część książki nie zwiastowała takiej zmiany). Napięcie, które mam na myśli, nie jest spowodowane szaleńczym tempem akcji lub niebezpieczeństwem, które czyha za rogiem, ale mocnymi, filozoficznymi rozważaniami głównego bohatera oraz opisami życia (które mimo wszystko toczy się w „normalny” sposób) w kraju spustoszonym przez wojnę.

Obowiązkowa lektura dla wszystkich tych, którzy lubią nieco skomplikowane przemyślenia wyrażone w sposób prosty i klarowny. Oraz miłośnikom literatury skandynawskiej!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „Blizna” możesz kupić TUTAJ]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s