Nocne czuwanie – Sarah Moss

Macierzyństwo potrafi powalić na kolana nawet najtrwalsze zawodniczki. Podobno. Tak słyszałam… Jeszcze więcej słyszałam (a w zasadzie czytałam) na temat zmian, jakie zachodzą w świadomości matek, gdy ich pociechy pojawią się na świecie. Mocno zachęcona tytułem, okładką i krótkim opisem wydawcy z zapałem sięgnęłam po książkę „Nocne czuwanie„, po której spodziewałam się sennej historii z delikatnym cieniem zagadki. Dostałam znacznie więcej!

OPOWIEŚĆ O CODZIENNOŚCI

Wyspa Colsay to malutka wysepka położona w Szkocji (dokładniej, jest częścią Szetlandów), oddalona ponad 700 mil od Londynu. Całkiem daleko, jednak jeśli do odległości dodamy brak cywilizacji (nie ma tam zasięgu, sklepów, sąsiadów) miejsce wydaje się jeszcze bardziej nieprzyjazne.

Anna Bennet jest doktorem historii, pisze książkę, ale przede wszystkim jest matką dwóch chłopców i żoną doktora (prawie profesora) Gilesa Cassinghama. Historia Anny i jej najbliższych jest opowieścią o codzienności. A codzienność bywa trudna, szczególnie, jeśli wymaga połączenia wielu ról. Plan przeprowadzki na wyspę w celu spokojnego napisania książki nie wypalił – mały Moth absorbuje cały czas i uwagę swojej mamy, która nie może liczyć na pomoc starszego syna (bo jest jeszcze dzieckiem) oraz męża (bo całymi dniami liczy kolonię zagrożonych wyginięciem ptaków). Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy pewnego dnia Anna i jej postanawiają zasadzić drzewka, a podczas kopania znajdują szczątki małego dziecka. Od tej pory ich życie zmienia się…

MATKA (NIE)IDEALNA

Sarah Moss przedstawia historię osamotnionej kobiety, która nie do końca odnajduje się w swojej roli. Zmęczenie, frustracja i bezradność niejednokrotnie powodują złość i agresję, którą bohaterka wyładowuje na najbliższych. Ambitne plany pisania książki zastąpione zostają bezsennymi nocami i niekończącym się śpiewaniem kołysanek. Anna w bardzo szczery sposób opowiada o swoim życiu, w którym cudowne chwile przeplatają się z trudnymi. Jej marzenia o błyskawicznej karierze naukowej zostały brutalnie (!) zweryfikowane przez macierzyństwo, które jednocześnie daje jej radość i poczucie beznadziei.

POWRÓT TO PRZESZŁOŚCI

Sadzenie drzewek owocowych nie może być trudne, a przynajmniej nie powinno. Chyba, że w wykopanym na krzaczek dołku oprócz ziemi znajduje się zawiniątko z dziecięcymi szczątkami. I, powiedzmy sobie szczerze, to jest problem! Do spokojnego, sennego wyspiarskiego życia Anny i Giles’a oraz ich dzieci wkrada się zagadka, wraz z którą tłumnie przybywają policjanci i eksperci medycyny sądowej. Nikt nie lubi mieć na swoim podwórku obcych, szczególnie takich, których interesują na przykład metody wychowawcze…

Annie bardzo doskwiera szukający sensacji policjant, dlatego na własną rękę stara się znaleźć sprawcę, który pochował dziecko na ich działce. Przeszukując Internet trafia na trop kobiety, która w XVIII wieku prowadziła badania na wyspie Colsay, których celem było rozwiązanie problemu wysokiej śmiertelności niemowląt – May Moberley pisze listy do bliskich i współpracowników, rzetelnie relacjonując wyniki swoich badań – ta kwestia była dla mnie niesamowicie ciekawa – opisy (często) okropnych warunków, w jakich żyli mieszkańcy małej szkockiej wysepki wzbudzały we mnie obrzydzenie. Uwierzcie mi, panował tam totalny hardcore sanitarny, skrajny analfabetyzm, a wychowanie było co najmniej chłodne.

PODSUMOWANIE

Nocne czuwanie” zachwyca! Ta pozornie trudna książka okazała się opowieścią o trudach i radościach macierzyństwa i zawiłą lekcją historii. A wątki historyczne są nie tylko jej tłem. Na „Nocne czuwanie” poświęciłam, jak nigdy, kilka długich wieczorów – książki nie da się połknąć szybko, wymaga przemyślenia. Nie myślcie, że pozostaniecie obojętni dla osoby głównej bohaterki – Annę się uwielbia lub się jej nie znosi. Ja ją pokochałam, głównie za szczerość, ale też naturalność; jej delikatna i krucha dusza kryje się pod grubą skorupą uporu i ambicji!

Polecam szczególnie molom szukającym psychologicznej opowieści z wątkiem historycznym w tle!

Moja ocena – 8/10!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s