Mur Duchów – Sarah Moss

Kochani, czy mieliście kiedyś poczucie, że lektura, którą czytaliście była trudna/ciężka? Czy jakaś książka sprawiła, że z niepokoju nie mogliście spać? Uwierzcie mi, są historie – tak mocno duszne i przytłaczające – po ich lekturze człowiek ma jedynie ochotę na patrzenie w sufit.

ZARYS FABUŁY

Silvie, a właściwie Sulevia, to młoda dziewczyna, która spędza wakacje na obozie antropologicznych, a towarzyszą jej rodzice oraz grupa studentów. Brzmi dobrze? Jest dokładnie odwrotnie – źle, bardzo źle!
Ojciec Silvie, Bill, to kierowca autobusu i antropolog-amator, którego pasją jest historia Wysp Brytyjskich. Jednak Bill nie jest pozytywnie zakręconym wariatem – jego obsesja niejednokrotnie przeradza się w agresję, którą wyładowuje na żonie i córce, a jako jedyny żywiciel rodziny ma nad nią pełną kontrolę i w najbardziej ohydny sposób zaznacza swoją dominację. Przygoda, która miała być wakacyjną zabawą przeradza się w gehennę Silvie – jest zmuszona chodzić w niewygodnej, klującej tunice; odzierać króliki ze skóry; nie ma też możliwości korzystać z telefonu i Internetu oraz podstawowych artykułów higieny osobistej.

BOLESNA HISTORIA

Ta książka boli. Tak. „Mur duchów” Sarah Moss to przerażająca historia o bezradności, strachu, pragnieniu wolności. Sposób, w jaki została napisana jest szczególny – przemyślenia głównej bohaterki mieszają się z jej narracją, a wszystkie dialogi pozostają ukryte w tekście, są (jakby) niezauważalne. Tak jak niezauważalne jest bezgłośne wołanie o pomoc Silvie.

Jednocześnie bohaterka broni swojego ojca, tłumaczy jego zachowanie trudną pracą i poważnym podejściem po historycznej pasji. Na wszelkie próby pomocy reaguje agresją słowną. Dziewczyna nie jest w stanie wyobrazić sobie, że ktoś może być dla niej miły, że może dać jej wybór – lata życia w stresie, pod ostrym spojrzeniem Billa odcisnęły głębokie piętno na jej dojrzewającej psychice.

PODSUMOWANIE

Sarah Moss od dawna należy do moich ulubionych Autorek. Jednak ta proza jest inna. Obdarta z uczuć i miłości, pełna niepokoju i mroku, który potrafi przysłonić otoczenie nawet w najjaśniejszy dzień. Książka wywołuje bardzo przykre uczucia. Smutek towarzyszył mi od pierwszych stron, żeby zmaksymalizować się na ostatnich, a głębokie współczucie powodowało, że odetchnęłam z ulgą patrząc na ostatnią kropkę lektury.


Czy książka o tak małej liczbie stron może wywołać takie emocje? Jeśli jej autorką jest S. Moss – zdecydowanie tak! Tutaj każde słowo jest głęboko przemyślane i niesie ze sobą głębsze przesłanie! Polecam!

Moja ocena – 9,5/10!

[Książkę „Mur duchów” możesz kupić TUTAJ!]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s