Odrobina czarów – Michelle Harrison

Kiedy dwa miesiące temu przeczytałam o planowanej premierze „Odrobiny czarów” nie mogłam się doczekać! Michelle Harrison i jej „Szczypta magii” urzekły moje serce, dlatego z wielką niecierpliwością odliczałam dni! I oto jest! 28 października i ona – książka w najpiękniejszej okładce tej jesieni!

ZARYS FABUŁY

Kiedy wszystko wydaje się zmierzać w dobrym kierunku Charlie, Betty i Fliss planują opuścić Wronoskał i udać się na wyprawę pełną przygód i magii. Podczas wielkiego sprzątania gospody ledwie zauważają przemoczoną, przerażoną i zawstydzoną dziewczynę – Błądkę, uciekinierkę z pobliskiego więzienia, która pragnie uratować swojego ojca.
Niedługo potem Charlie i Bunia zostają porwane przez tajemniczych mężczyzn – Betty i Fliss nie mają wyboru i decydują się wyruszyć w pełną mroku i niebezpieczeństw podróż.

BAŚNIOWY ŚWIAT CZARÓW

Lektura „Odrobiny czarów” sprawiła mi niezwykłą przyjemność! Przeniosłam się w pełen magii świat, który rządzi się swoimi prawami. Prawami, które wymagają zręczności, odwagi i odrobiny szaleństwa!

Uwielbiam baśnie i legendy, a ta książka opiera się właśnie na nich! Okrutni piraci, bardziej i mniej złośliwe duchy oraz prawdziwa magia. I siostrzana miłość, która jest w stanie przetrwać wszystko! Tej książce nie brakuje niczego! Bohaterki są wyraziste, a ich czyny wzbudziły mój podziw! I tak, mam słabość do małej Charlie – jej ostry jak brzytwa język nie traci swojego charakteru nawet wtedy, gdy dziewczynka boi się o życie swoje i ukochanej babci. Potęga miłości – to jest to!

SZALEŃCZE TEMPO AKCJI

Moje serce galopowało w rytm akcji – chwilami byłam bliska palpitacji! Czy w przypadku książki dla dzieci i młodzieży możliwa jest tak duża dawka adrenaliny? Zdecydowanie! Moja wyobraźnia pracowała non-stop! Przy „Odrobinie czarów” nie można nawet wspominać o nudzie, bo oprócz barwnych opisów niebezpiecznych przygód bohaterek spotykamy niepewność i mrok, którego nie powstydziłby się autor powieści grozy.

PODSUMOWANIE

Kocham „Odrobinę czarów”! I wiem, że Wy też ją pokochacie, równie mocno! Powieść dedykowana starszym dzieciom i młodzieży doskonale sprawdzi się jako wieczorny towarzysz długich listopadowych wieczorów, również dla osób dorosłych! Wspaniałe i poruszające opisy prawdziwej przyjaźni i miłości roztopiły moje serce. Totalnie mój klimat!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „Odrobina czarów” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

Stara zbrodnia nie rdzewieje – Iwona Banach

Wiecie jak kocham kryminały! Mój mózg jest zaprojektowany na pochłanianie tych historii – analizowanie zawikłanych intryg i niejednoznacznych śladów oraz typowanie podejrzanych. Tak, zdecydowanie to uwielbiam!
Sprawa komplikuje się trochę jeśli chodzi o komedie kryminalne…

ZARYS FABUŁY

Głuszyn. A w nim, w środku lasu, prawie niedostępny dla ludzi, stoi on. Pałacyk rodem z architektonicznego piekiełka. Pokraczny (choć z potencjałem), bez grama gustu i smaku (choć widać, że fundusze właściciela są bardzo pokaźne) wita gości i zaprasza do swoich luksusowych, pałacowych wnętrz. Problem w tym, że stwierdzenie „w środku lasu” nie wydaje się ani trochę przesadzone – nie dość, że do hoteu prowadzą tylko dwie mizernej jakości drogi, to jeszcze owy las jest pełen niedźwiedzi i naturalnych pułapek…

Właśnie w tym pałacyku goszczą laureaci konkursu literackiego – najlepsi z najlepszych, chociaż sami dokładnie nie wiedzą co było podstawą selekcji nadesłanych prac. Bo jak można porównywać literackie zmagania mocno początkujących osób, których wypociny to kompletnie różne gatunki? Horror, pikantny erotyk, kryminał i obyczajówka – swoisty misz masz, na dodatek w wykonaniu pisarzy-amatorów. Mocno podejrzane!

W ciągu kilku dni konkursowicze mają okazję poznać osobliwą papugę, zaliczyć całonocny melanż, kilkakrotnie się pokłócić i znaleźć trupa. A to dopiero początek wydarzeń w pałacyku, nad którym ciąży osobliwa klątwa…

ŚWIETNA INTRYGA W NOWOCZESNYM WYDANIU

Stara zbrodnia nie rdzewieje” to świetnie zapowiadająca się komedia kryminalna! Przyznam, że zdziwił mnie młodzieżowy styl, którym posługuje się Autorka – książkę czyta się bardzo płynnie i zadziwiająco dobrze! Kolejna sprawa to intryga – jest świetnie przemyślna, zagadki można spotkać na każdej stronie, wszystko mocno trzyma się kupy i logiki.

Mocną stroną powieści są jej bohaterowie! Mamy do czynienia z plejadą charakterów, skrajnie różnych i bardzo barwnych. Uwierzcie, każdy znajdzie tu swojego ulubieńca – począwszy od wzorowych policjantów kawalerów, przez zdystansowaną członkinię jury, przypominającą Cruellę De Mon, po kiczowato wystrojoną erotomaniaczkę.

CO POSZŁO NIE TAK?

Podczas lektury zdarzyło mi się kilka razy parsknąć ze śmiechu. Trafiałam na fragmenty zabawne i śmieszne, ale również niedorzecznie…głupie? Pospolite? Dziwne?
Nie przemawia do mnie postać papugi o dziwnym imieniu (osobliwym, które w niektórych okolicznościach uznaje się za obraźliwe słowo) oraz wyraz, którym owa papuga się posługuje. Przygotujcie się na intensywne z kur*owanie na każdej (prawie) stronie!

Zdecydowanie nie podobał mi się obraz wsi, który nakreśliła Iwona Banach.
Wsi zapyziałej, w której ludzie ledwie kończą podstawówkę i posługują się językiem przypominającym polski. Nie wspomnę, że opisywana miejscowość jest taką dziurą, że nie ma tam mowy o poprawnie działającym internecie (są takie miejsca, jednak owy brak internetu jest wówczas traktowany in plus!). Rozumiem, ze ma to czemuś służyć. Niestety niekoniecznie odnajduję ten ukryty (naprawdę dobrze zakopany) sens.

PODSUMOWANIE

Tak ciężko ocenić mi tę powieść! Wspaniała fabuła i zabawne wątki przeplatają się w dziwnym humorem i mocnymi schematami. Książka wkurza i bawi jednocześnie! Chyba bardziej bawi, jednak uśmiech na mojej twarzy przypominał skwaszoną grymasik. Miało być zabawnie, wyszło trochę żenująco i przaśnie.

Dalej uważam, że utkana literami intryga to mistrzostwo świata!
Na pewno spodoba się fanom kabaretów i niezobowiązujących komedii z wątkiem kryminalnym.

Moja ocena – 5/10!

[Książkę „Stara zbrodnia nie rdzewieje” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z