Cordelia – Winston Graham

Czasem myślę, że mam duszę rodem z XIX wieku. Wiktoriańską, jeśli mam być dokładna. Tak, chyba właśnie tak jest – dlatego wytrwale i namiętnie zaczytuję się w XIX-wiecznych powieściach. To zdecydowanie mój klimat! Dlatego z niecierpliwością czekałam na premierę „Cordelii„, która pod koniec października ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca. Wręcz ubóstwiany przeze mnie Winston Graham nie tylko mnie nie zawiódł! Po raz kolejny jestem oczarowana! I chociaż pierwsze wydanie „Cordelii” ukazało się w 1949 roku spokojnie można ją uznać za powieść w całości odnoszącą się do poprzedniej epoki.

ZARYS FABUŁY

Frederick Ferguson, jak przystało na szanującą się głowę domu, zmusza swojego niedawno owdowiałego syna Brooka do kolejnego małżeństwa. Wybór padł na jedną z córek miejskiego zegarmistrza Blacke’a – jasnowłosą Cordelię.

Kiedy Cordelia przyjeżdża do posiadłości Fergusonów wpada w zachwyt. Nigdy nie ukrywała, że marzy o bogactwie, służbie i pięknych strojach, jednak wielki domu, jego bogata i gustowna aranżacja wprawiają ją w zakłopotanie i poczucie, że nie do końca pasuje do nowego świata, w którym się znalazła. Sytuacji nie poprawia stary pan Ferguson, którego celem jest zdominowanie wszystkich mieszkańców domu. Początkowe niedomówienia i przepychanki przeradzają się w małą wojenkę, podczas której Cordelia nie może liczyć na pomoc z jakiejkolwiek strony (w tym ze strony swojego męża) i coraz częściej odczuwa potrzebę wyrwania się spod swoistej kurateli teścia.

Małżeństwo Cordelii zostało niespodziewanie zdominowane przez obawę o przyszłość (dziewczyna, wbrew członkom rodziny, nie marzyła o szybkim posiadaniu potomstwa), podobnie nagle i niespodziewanie pojawił się Stephen Crossley, młody, przystojny i szalenie ciekawy mężczyzna…

WIKTORIAŃSKI KLIMAT

Ach, co to była za podróż! Podróż do prężnie rozwijającego się Manchesteru, gdzie manufaktury i fabryki pracowały na najwyższych obrotach, kwitł handel zagraniczny, a kultura i sztuka przeżywały swoje najlepsze lata! Czy można wymarzyć sobie lepszą scenerię?!

Klimat „Cordelii” okazał się lepszy, niż mogłam przypuszczać! Wyobraziłam sobie każdą suknię, każdy mebel i najdrobniejsze szczegóły! Graham w niesamowity sposób oddaje ducha epoki wiktoriańskiej! I to w jakim stylu! Nie wiem jak on to zrobił, naprawdę chciałabym poznać tajemnicę Autora, który odwzorował każdy detal epoki, która skończyłam się na długo przej Jego urodzinami! Mistrzostwo świata! A język – cudowny, płynny, zachęcający!

GOTYCKIE TAJEMNICE

Cordelia” to romans gotycki, który składa się z niezliczonej liczby doskonale pasujących do siebie elementów. Tajemnice czuć na każdej stornie – każdy bohater pilnie strzeże swoich sekretów, każdy pokój ma swoją historię. Frederick Ferguson był dla mnie upiorny – pozornie miły starszy pan, nieco zbyt otyły, ale ze spokojną i radosną twarzą bez mrugnięcia okiem manipuluje mieszkańcami rezydencji – w efekcie wszyscy go szanują, niektórzy nawet się go boją.

Tytułowa Cordelia stawia wszystko na jedną kartę. Długo nie potrafi się zdecydować czy ważniejsza jest dla niej życiowa stabilność, czy miłość, której tak bardzo pragnęła. Wejście do rodziny Fergusonów okazało się dla niej trudniejsze niż myślała; nieznoszący sprzeciwu teść, tęsknota za rodziną, duch pierwszej żony Brooka, który nie daje nikomu o sobie zapomnieć…

PODSUMOWANIE

Jestem zachwycona. Zachwycona! Nie było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Autora, ale ta książka wprost zwaliła mnie z nóg! Proszę, nie przestraszcie się jej grubością – czyta się szybciej niż szybko (!), wręcz połyka się ją w całości! Klimat, intryga i styl w jaki została napisana sprawiły, że przeniosłam się do Manchesteru sprzed ponad 200 lat – do miasta przemysłowego, ale nie tylko! To miasta pełnego urokliwych miejsc, niebezpiecznych zaułków, w którym kwitnie zakazane uczucie!

Bohaterowie byli ujmujący! Każdy na swój sposób! Z każdym się polubiłam, każdego starałam się zrozumieć! Grahamowi udało się wykreować postaci silnej, choć chwilami niepewnej młodej kobiety, która targana skrajnymi emocjami postanawia postawić na swoim.

Niepotrzebnie obawiałam się zbyt dużej dozy romansu i dusznej atmosfery z nim związanej! Mnożące się tajemnice i humor to coś, czego nie brakuje tej powieści! Idealna równowaga tych elementów sprawiła, że „Cordelia” stała się jedną z moich ulubionych powieści kostiumowych!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „Cordelia” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s