Cymanowski chłód – Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda

Nigdy nie byłam na Kaszubach. Nie dosłownie. Wielokrotnie przejeżdżałam przez te okolice, ale nigdy nie miałam okazji spędzić tam kilku godzin, nie mówiąc już o weekendowym pobycie. A szkoda! Region słynie z niesamowitych atrakcji regionalnych, pięknych widoków i niezniszczonej natury – nic dziwnego, że pisarski duet Witkiewicz&Darda wybrali właśnie to miejsce i ulokowali w nim akcję swoich powieści.

ZARYS FABUŁY

Listopad 2018. Cymanowski pensjonat na pełnych obrotach przygotowuje się do nadchodzącego sezonu zimowego, który będzie obfitował w przełomowe wydarzenia – ślub, narodziny dziecka, świętowanie rocznic. Pierwsze mrozy nawiedzają kaszubskie lasy i ukryte w nich bagna, wszystko wskazuje na to, że pierwszy atak zimy nastąpi niebawem…

W przedsezonowej krzątaninie każdy ma w co ręce włożyć, nie mówiąc już o własnych sprawach i zmartwieniach. A wiele powodów do zmartwień ma w szczególności Adam Kostuch. Rok wcześniej śmiertelnie potrącił swoją matkę i uciekł z miejsca wypadku, a jedynego świadka zdołał przekupić 50.000 złotych, które zdobył w okrutny sposób. Kiedy wszystko wydawało się wracać na swoje miejsce w życiu bohatera znowu pojawiają się gangsterzy, którzy żądają kolejnej krwawej przysługi…

BOHATEROWIE Z MORZEM TAJEMNIC

W „Cymanowskim młynie” Autorzy prześcigają się w pomysłach jak utrudnić życie bohaterom powieści. Nic nie jest tu proste i oczywiste. Nikt nie ma życia pozbawionego nagłych zmartwień i nieprzewidzianych wydarzeń. Ale każdy sobie z tym radzi, na swój własny sposób. A tych sposobów jest wiele – milczenie, wnikliwe czytanie poradników, przekupstwo, kłamstwo, a nawet zabójstwo. Przecież cel uświęca środki, prawda?

Książka podzielona jest na kilkanaście rozdziałów, które są opowiadane z perspektywy narratora oraz poszczególnych bohaterów. Zabieg ciekawy i udany, czytelnik ma szansę poznać myślenie i uczucia każdej ze stron. Jeśli miałabym wskazać głównego bohatera, byłby to Adaś Kostuch. Niezbyt szczęśliwe nazwisko, jednak pasuje idealnie! Kostuch swoim postępowaniem (głupim, nierozsądnym i pochopnym) zaciska na swojej szyi pętlę, która stopniowo zaczyna go dusić. Fatalna sytuacja, w której się znalazł jest tak naprawdę następstwem jednego, nieszczęśliwego wypadku, po którym następuje seria desperackich prób wyjścia z dramatu.

Nie tylko Adam ma sekrety. Właściwie każdy z bohaterów ukrywa przynajmniej jedną tajemnicę, a cele, do których podąża nie zawsze są szlachetne. Postaci są z krwi i kości – mają swoje pragnienia i obawy, które spędzają im sen z powiek. Szereg bohaterów może denerwować! Z mojej strony wyglądało to dość zabawnie – nie lubiłam większości mieszkańców Cyman, ale jeśli miałabym podać sensowny powód tej niechęci, raczej nie umiałabym go precyzyjnie określić. Najogólniej – większość bohaterów to osoby odpychające, nieprzyjemne i wredne. Ot co!

UPIORNE BAGNA I ZAGUBIONE DUCHY

Książkowe Cymany to tereny w znacznym stopniu zalesione – tylko gdzieniegdzie znajdują się skupiska domów, a pensjonat Jerzego Zawiślaka jest oddalony spory kawałek od nich. Dlatego kiedy w punkcie kulminacyjnym książki nie zdziwił mnie brak zasięgu, Internetu albo jakiegokolwiek zalążka cywilizacji – bohaterowie zostali wrzuceni w mroźne i zapomniane piekiełko.

Szczególnie nastrojowe są okoliczne bagna, które skrywają ciała zaginionych przed laty ludzi i zwierząt. Niejednokrotnie podczas lektury wyobrażałam sobie ciemne zagajniki, wilgotny mech, psujące się kory drzew, między którymi pałętają się zagubione dusze. Co ciekawe, spoczywają tam ciała nie tylko przypadkowych topielców, ale też tych, którzy zginęli w dwuznacznych okolicznościach… Jednak w przyrodzie nic nie ginie – dusze tragicznie zmarłych lub zamordowanych osób co jakiś czas ukazują się poszczególnym bohaterom albo dają im wyraźne znaki swojej obecności. Przyznam, że te liczne (na szczęście!) wątki podobały mi się najbardziej!

PODSUMOWANIE

Cymanowski chłód” to książka, która zaskakiwała mnie już od pierwszej strony! Połączenie thrillera i obyczajówki w tym wydaniu okazało się świetną receptą na miło spędzony wieczór! W powieści aż kipi od regionalnych odniesień związanych z kuchnią, tradycją i…duchami! A te aktywnie uczestniczą w życiu mieszkańców Cyman! Jeśli miałabym wymienić wątki, z którym można byłoby zrezygnować byłyby to te związane z gangsterskimi porachunkami. Jednak i one nie były takie złe! Podczas lektury znajdziecie kilka odniesień do poprzedniej części, co może przeszkadzać osobom, które jej nie czytały.

Pomysł na wielu narratorów? Świetny! Zawsze lubię poznać tę sama historię oczami różnych bohaterów!
Książka napisana jest bardzo przystępnym językiem, w zasadzie strony czytają się same! Akcja okazała się wartka, na tyle, że nie mogłam oderwać się od czytania!

Moja ocena – 8/10!

[Książkę „Cymanowski chłód” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s