Jak leczyć się czekoladą? – prof. Henri Joyeux & Jean Claude Berton

Czy są tu fani czekolady? Och, znam Was już jakiś czas i jestem przekonana, że to cudo ma swoich zagorzałych wielbicieli! Przyznaję – jestem wierną fanką mlecznej czekolady z wiórkami kokosowymi!

ENCYKLOPEDIA WIEDZY O CZEKOLADZIE

Jak leczyć się czekoladą” to istna encyklopedia! Po lekturze tej fascynującej książki autorstwa profesora Henriego Joyeux i mistrza czekoladnictwa Jeana Claude’a Bertona jestem bogatsza o ogrom wiedzy z tej smacznej dziedziny!

Zachęcam! Lektura obfituje w liczne ciekawostki (w tym dokładną historię czekolady), dokładny opis zbierania owoców drzewa kakaowego, przepisy na przyrządzanie napojów czekoladowych, rytuał picia czekolady… mogłabym wymieniać w nieskończoność! Książka ma charakter naukowy, jednak daleko jej do nudnych podręczników! Całość ubogacona jest przepięknymi zdjęciami!

Polecam!

Moja ocena – 9/10!

[Książkę „Jak leczyć się czekoladą?” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

data:image/jpeg;base64,/9j/4AAQSkZJRgABAQAAAQABAAD/2wCEAAkGBxMHBhUIBxEWFRUXFRoaGBgYFxYZFxoaFxoWHxUYGRYaHSogJB0lHh0eJjEiJiktOjouGCMzOD8sOig5MCsBCgoKBQUFDgUFDisZExkrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrK//AABEIALYAtgMBIgACEQEDEQH/xAAcAAEAAQUBAQAAAAAAAAAAAAAABQMEBgcIAQL/xAA9EAABAwIEBAIFCQgDAQAAAAABAAIDBBEFBhIhEzFBUQdhFCIycYEVGCNSVWKCk9NCcpGSobGy0RZDwTP/xAAUAQEAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA/8QAFBEBAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAP/aAAwDAQACEQMRAD8A3iiIgIiICIiAiIgIiICIiAiIgIiICIiAiIgIiICIiAiIgIiICIiAiIgIiICIiAiIgIiICIiAiIgIiICIiAiIgIiICIiAiIgItYeMefn5V4FFhLhxnPbK8domHZh/fcLe5p7rPcv4xHj+DR4rQm7JG6h3B5OafNpuD5hBJIi+JX8NheeiD7RWtHUcUFr+YV0gIiICIiAiIgIiICIiAiIgIiICIiArDGcUjwbC5MSrnaY42lzj7uQHmTYW7lX6588es6fKOIf8aw930cRvMRydJ0Zfs3/I+SDW2acckzJj0uLVntSOJDejWjZjR5AWHwWxvAXOPyZihy7XutFMbxE8my/Vv2eB/Fo7rUd19RyGKQSRkgg3BBsQRyIPdB3Ao6vm1u4benNYz4c51GacrNqJCOPHZkw+8Bs8Ds4b++46KbO5uUH1E8xP1N6KYjdxGam8lCK9oJtJ4buvJBIIiICIiAiIgIiICIiAiIgIiICIiD5cNTbLk7xKydLlHHTHOXSRSkuildzdv6wcfrgnfvcHqus1BZwy1FmvAn4XXDnux3Vjx7Lx7u3UEoOOUUjjuES4Fi0mGYi3TJG7SR0PYjuCLEeRUcgyfIGaHZVzA2rNzE71ZWjqzuB3adx8R1XTkEzaiBs8BDmuALSORBHP3Ljxbq8Es38WL/jeIO3aC6AnqP2o79xzHlcdAg24vQbG4XiIJalm40dzzHNV1D00vBk1dOqlwbi4QeoiICIiAiIgIiICIiAiIgoVVUyjpzUVj2sY3dznENaB3JOywjEPGDCqKXhtqHSEbHhxuLf5jYH4ErSPifnaXNmOPY15FNG8tiYPZIB/+jh1c7n5DZYQg6swjxWwrFZBEyq4bj0la6Mfzkaf6rNGOD26mEEHqP8Aa4fW3PAzO8tFjTMuVzy6GW4j1G/DeBcAfdda1u5B73DL/HfJwxfBvl+ib9NA317Dd8X7V/Nm7vdq8lzou4JIxLGY5ACCLEHkQeYI7LjrOmDjAM11GFM9mOUhvfQd2X89JCCEVxRVT6KrZVUri17HBzSOYI3BCt0QdTZGzOzNWAtro7B49WVo/ZeBv8DzHkSsgXMXh7mt2VMcFSbmF9mzNHVvRw+807j4jqumKSpZWUzamlcHMcAWuB2IIuCCgrK9oJ/+p3w/0rFeg2NwgnEVCln40d+vVV0BERAREQEREBERAREQcb5uwGTLWYJcLqgRocdJ6OYfYeD2I/8AR0UIuw82ZQpM20ogxiO5F9MjTpkZe19Lu3kQQtVYh4AOEpOG1w09BJGQQP3mnf8AgEGkVn/gtgEmMZ3hqo2nh054kjugtfhj3l1tuwPZZvhHgExkofjNaXD6sTNJP43E/wCK2vgeBwZfwz5PwSNsTRy2Ju7Yanm93HzvyQMx49DlvCn4lij9LG/xc7oxg6uPb48gbcjZlxd2P49NitQLOlkLrdh+y34Cw+C35mjwomzVXel4zir3kbNaIAGMB5BrOJt/c9VDfN+j+0X/AJLf1EGiEW9/m/R/aD/yW/qJ836P7Qf+S39RBohbC8NfEJ2WX/J+JXfTE/GInclv3T1b8Rvsc1+b9H9oP/Jb+onzfo/tF/5I/UQbIoK6PEqRtXQyNex24c0ggj/fv+KrrB8A8JJsuzcXCMWkZc3c3gtLHW+swvsfetg0mGvZAG1coe7q5rCwH8Op390FGKQxP1MUpBUCZu3PsqHyf97+iCgsbhxQXqKnG0tFnOv8LKogIiICIiAiIgIiINc+IOOTYNjWmmkeGvZTOADjYcKoe6oIHnHYHuBYqxxbE6qDLtPX088mqqkqoG+s6wfUyPNG8b7aA0Bp7FT2fcrSY/iUE9KLhkFYx24G80OmHmejifcq82ATDLGHYfG0F8EtI6Xduwi08U87HryughsxVc+H5qdU09TMGU4w8GLVeORtTPLFMXMPNxGkg9wpk4pI/wASnYZrIhNHYC5txg4OJt34bx/KrLMOA1WI5qc2nhb6PN6GZJTI0aRSzSyvYI93FzrtF9gjMuVbc7fL5cdBq3Xi+jsITS8IS6vavqa31b+dkGNYBmSpra+HDpJ5LkUEZOs3LoXOfVdeb221dxzUrgOOzz56OGzyvLW11VZuo2MRjeImkX5NfG8gdLqpgeSZqHNEWIyN9RlbWyn1m+xMxjKfrfax26eSuMNyrPT5zjxdzLM9Jq3P9Zu7JGn0d1r35uft01dEFEVk+JYDR4a2olY+pr6mN8rXkSiKGSreWtfzBtG1oI6bKRkoHN8QYoPS6nR6G55ZxjoLo3RRglvI3DiT57q3dgNXRYFS1FHCH1FNWzzcLW1uuOaSpDmteTpDiyUHc9O6nWUMsubosUlj0sFE+N3rNOmR8sDtGx32adxtsg19gGZKmtxCHDpJ5CT6BGTrNy6Fzn1V9+b221dxzU3hOIzvzm2rkqJDHNWVlNwS76JraZjjG5rbbOvE6566vJeYHkmahzRFiMjfUZWVsp9ZvsTMYyn632aDt/ZXWF5eqoM3gzRNFNFU1NSyXW0l7qlmkR8P2hpL33J7CyCQ8S8WkwjL7Z6Jxa7jMNwSDpiDppRt0LInA+RXmZsYfR5tw+mgeRG90hlAOzg4Njhv+OQH8KZ7y9PmF0NNRPMbGtnL3jhnd8RjYzS8H2myPBNthfkVB4nlmvxCWGu3Y+Cnovo7wkSyxy8Sdped26dLdwRc9wgzjHMYZglEKqoa993NY1kbdb3ucdmtb1PM+4FVcSxFmGYW/EawlrI2F7tjcAC5253UZnegkxHLklNRQmWQkGPTI2NzHg3ZK155FrrHnyB9yo5joanFcAqMKEbdRp2aJNYtJL6xczTa7Rdrdz9fyQTuH1XptGyp0PZqbfTI0te2/RzTyKuVHUNVPNJGKqm4YdEXPJkY4xyXbaKzfauCTqBt6vmpFAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREBERAREQEREH//Z

Historia świata na czterech łapach – Mackenzi Lee

Nie ma co – jestem psiarą, która kocha każdego wesołego czworonoga! Psy były obecne w moim życiu od zawsze, a każdy z nich był w pewien sposób niezwykły i niepowtarzalny. Kiedy przeczytałam o polskim wydaniu książki Mackenzi LeeHistoria świata na czterech łapach” wiedziałam, że będzie to jedna z najciekawszych pozycji w mojej biblioteczce!

KSIĄŻKA DO HISTORII

Historia świata na czterech łapach” to zabawnie i sprytnie napisana książka do historii! Tak, tak, dobrze widzicie! Autorka w kilkudziesięciu opowiadaniach przemyca całkiem sporą ilość dat i związanych z nimi postaci – polityków, władców, odkrywców. O czym są te opowiadania? O psach i związanych z nimi historiami, które śmieszą, ciekawią, szokują, a nawet przerażają!

OSTRY JĘZYK I NIEBANALNY STYL

Mackenzi Lee w szczególny dla siebie sposób opisuje pozornie zwyczajne historie, które pod jej piórem okazują się niezwykłe! Zabawa słowem nie należy do najprostszych, jednak w tym wypadku widać wypracowany i dopracowany (!) warsztat.

Autorka nie szczędzi słów krytyki pod adresem… i tu pojawia się jedyny minus książki. Mackenzi Lee bez pardonu wplata w ciekawe historie swoje poglądy i uprzedzenia. Z częścią z nich się zgadzam i jestem za nimi całym sercem, jednak w książce skierowanej dla młodszych (czy na pewno dla młodszych – o tym za chwilę) mogła darować sobie polityczne wstawki.

Z kolei bardzo podobały mi się niekoniecznie eleganckie, a wręcz chwilami wulgarne i ekspresyjne opinie dotyczące ohydnych i sadystycznych postępowań niektórych naukowców, żołnierzy, filozofów i zwykłych obywateli – zdecydowanie nie powinni mieć żadnych żywych stworzeń pod swoją kuratelą! I tutaj wrócę na moment do kwestii, o której wspomniałam wcześniej

PRZEPIĘKNE WYDANIE

Wydanie „Historii na czterech łapach” jest jednym z najpiękniejszych wydań jakie ostatnio widziałam – bez przesady! Przepięknym i niesamowicie dopracowanym! Każda ilustracja idealnie pasuje do dedykowanej historii, ciekawostki są wyszczególnione, a „PSYPISY” opatrzone uroczym znaczkiem (przyznam, że właśnie na te ciekawostki na końcu każdej historii czekałam najbardziej!).

Och, nie mogę się na nią napatrzeć!

PODSUMOWANIE

Jeśli chcecie dowiedzieć się jak miał na imię pierwszy corgi królowej Elżbiety, dlaczego Ivan Pawłow był ohydnym i bezdusznym sadystą (szok, prawda?) albo kiedy po raz pierwszy nazwano psa – ta książka jest dla Was! Wzrusza, rozśmiesza, zaciekawia i złości! Książka opiera się na ciekawostkach z różnych epok i różnych stron świata i stanowi swoistą encyklopedię psich osobistości!

Polecam! Moja ocena – 9/10!

[Książkę „Historia świata na czterech łapach” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

Darmowy obiad – Rex Ogle

Bieda i ubóstwo to odwieczny problem każdego społeczeństwa. Brak środków do życia nie oznacza tylko głodowania, noszenia starych ubrań czy braku prezentów pod świąteczną choinką. Oznacza też życie w ciągłym wstydzie i zażenowaniu. Właśnie takie dzieciństwo wspomina Rex Ogle w swojej krótkiej książce „Darmowy obiad” („Free Lunch„). Bardzo, bardzo cieszę się, że miałam okazję przeczytać te 250 stron akurat przed Świętami – takie opowieści zawsze skłaniają mnie do refleksji, a w tym szczególnym czasie jest ona jeszcze poważniejsza!

ZARYS FABUŁY

Rex Ogle nie miał beztroskiego dzieciństwa – razem z mamą, ojczymem i młodszym bratem mieszkał w średnio przyjemnej okolicy teksańskiego miasteczka. Jego biologiczny ojciec zostawił rodzinę krótko po narodzinach syna, ograniczał się jedynie do wysyłania alimentów i corocznego spotkania. Mimo biedy, która niewątpliwie towarzyszyła rodzinie, Rex był lubiany w szkole i bardzo dobrze się uczył.

Bieda nie był największym problemem Rexa. Znacznie gorsza była agresja, z jaką spotykał się w domu – mama chłopca cierpiała na załapanie nerwowe, a swoje frustracje rozładowywała na starszym synu. Dlatego chłopiec często chodzić posiniaczony, cichy i poddenerwowany. Największym problemem było jednak ukrycie przed kolegami złej sytuacji domowej – każde wyjście na stołówkę wiązało się z odhaczeniem nazwiska na specjalnej liście osób, którym przysługują darmowe obiady szkole. Zażenowanie, które towarzyszyło mu każdego dnia odbierało nie tylko pewność siebie, ale też budziło niechęć do rodziny i siebie samego.

SZCZEROŚĆ

Właśnie szczerość ujęła mnie w „Darmowym obiedzie” najbardziej! Szczerość, na którą może sobie pozwolić tylko dziecko znajdujące się w złej sytuacji. Przez wszystkie 31 rozdziałów uważnie śledziłam wewnętrzną zmianę, która zachodziła w bohaterze. „Free Lunch” to właściwie zbiór krótkich historii z życia Autora, które najbardziej zapadły mu w pamięć i które w pewnym sensie go ukształtowały. Znalazły się tu wspominki o wyprawie po przybory szkolne, karmieniu boa białym królikiem, przeczytaniu pierwszego komiksu z bohaterami Marvella!

WALKA Z SAMYM SOBĄ

Rex Ogle był jednym z najbiedniejszych dzieciaków w szkole, jednak szybko nauczył się to kamuflować. Nie mógł jednak nic poradzić na kolor swojej skóry, który niejednokrotnie stawał się pośmiewiskiem i powodem uprzedzeń. Nie zawsze radził sobie z nienawiścią do matki i jej partnera, nie chodziło w niej tylko o przemoc, ale przede wszystkim o brak podjęcia działań, które mogłyby prowadzić do znalezienia pracy. Dopiero po jakimś czasie zrozumiał, że w głębi serca kocha rodzicielkę i oczekuje od niej przede wszystkim miłości i matczynej czułości. Tak niewiele dałoby mu odrobinę szczęścia!

KIM JEST REX OGLE?

Autor „Darmowego obiadu” opisał swoje niełatwe dzieciństwo, które nauczyło go patrzeć na życie z wiarą i nadzieją. Mimo początkowych trudności odnalazł swoją drogę i zaczął spełniać marzenia! Pracował jako redaktor książek dla dzieci, mocno związał się z Marvel Comics, gdzie pracuje nad książkami, komiksami i scenariuszami Lego, Gwiezdnych Wojen i X Menów!

Więcej o Rexie możecie przeczytać w jednym z wywiadów, który niedawno udzielił: KLIK!

PODSUMOWANIE

Rex Ogle decydując się na napisanie swojej historii rzucił nową perspektywę na dzieciaki pochodzące z uboższych i skażonych przemocą rodzin. Muszę zaznaczyć, że bieda w pojęciu amerykańskim znaczy zupełnie co innego niż u nas. Biedną matkę Amerykankę stać na wykarmienie swojej rodziny w Maku (mama Rexa miała na to swoje niezawodne sposoby) i cotygodniowe pranie ubrań, żeby pachniały proszkiem i płynem do płukania. Jednak w zestawieniu z „normalnymi” (=bogatymi) rodzinami było to tylko zaspokajanie najbardziej podstawowych potrzeb. Genialne ukazanie pragnień małego chłopca, a z czasem dorastającego mężczyzny wzruszyło mnie i uczuliło na wiele kwestii! Autor w szczery, ale i zabawny sposób spisał swoje wspomnienia – nie tylko smutne i przygnębiające, ale też pełne wzruszeń, miłości i nadziei. Udowadnia, że od stałe pracy może zależeć szczęście całej rodziny, a bieda i problemy często zamykają spoglądanie na życie z wyrozumiałej i pozbawionej uprzedzeń perspektywy!

Polecam! Polecam to piękne świadectwo! „Free Lunch” wzrusza i jest pełen smutku, ale pozostawia po sobie nadzieję na lepszą przyszłość! Uważam że każdy, KAŻDY powinien przeczytać tę książkę! I naprawdę – jeśli czujecie, że macie fatalny dzień, fatalną pracę i jeszcze gorsze perspektywy, uwierzcie – inni mają znacznie gorzej, a i tak są w stanie z uśmiechem powitać nowy dzień!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „Darmowy obiad” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

Asystentka – S.K. Tremayne

S.K. Tremayne należy do moich ulubionych autorów thrillerów psychologicznych. Niezaprzeczalnie znajduje się w ścisłej czołówce odkąd pięć lat temu jego książka „Bliźnięta z lodu” dosłownie wbiła mnie w fotel. Ostatni dzień listopada, po przeczytaniu ostatniej strony „Asystentki” czuję się dokładnie tak samo…

ZARYS FABUŁY

Jo Ferguson ma poważne przesłanki, żeby uważać się za chorą psychicznie – od pewnego czasu widzi i słyszy rzeczy, o których wolałaby zapomnieć raz na zawsze. W dodatku rozmawia ze szczególnymi domowymi asystorami, które wykazują cechy zaawansowanej sztucznej inteligencji, która wie o Jo dosłownie wszystko. Bohaterka powoli wpada w paranoję, ponieważ nikt z jej bliskich nie jest skłonny uwierzyć w jej wersję. Kobietę martwią nie tylko codzienne symptomy wskazujące na schizofrenię, ale też fakt, że jej nieżyjący dawno ojciec cierpiał właśnie na tę chorobę, która może być warunkowana genetycznie.

ZIMOWY LONDYN

Autor w umiejętny sposób buduje napięcie od samego początku! Zacznę od tego, że akcja „Asystentki” osadzona jest w Londynie, który nawiedziła zimna stulecia – zwykle zatłoczone i gwarne uliczki pustoszeją oraz cichną, co powoduje wewnętrzny niepokój. Opisana w powieści zima robi wrażenie – zasypane ulice, puste parki, zadymi śnieżne i przejmujący mróz – zdecydowanie nie taka pogoda kojarzy mi się z Londynem.

UMIEJĘTNIE DAWKOWANE NAPIĘCIE

Bohaterka, trzydziestokilkuletnia Jo, mieszka w pokoju znajdującym się w zabytkowym domu dzielnicy Camden – jednej z najlepszych miejscówek w mieście. Całe mieszkanie naszpikowane jest różnego rodzaju asystentami, których zadaniem jest ułatwić życie ich właścicielom – zapalać i gasić światła, włączać muzykę, kontrolować temperaturę. I asystenci to właśnie wspomniani przed momentem asystenci (z head asystentką Electrą na czele) stanowią cały problem. Electra ma wszystkie demoniczne cechy, jakie może mieć zaawansowany domowy komputer – widzi i słyszy wszystko, kontroluje każdy, najmniejszy ruch mieszkańców.

Każdy rozdział niósł ze sobą nowe informacje i kolejną dawkę niepewności. Chwilami siedziałam jak na szpilkach i gorączkowo czekałam na kolejną stronę. Tak wiele informacji, tak wiele poszlak! Naładowanie emocjami i niepokojem sprawiło, że kilka razy musiałam odłożyć książkę i przez kilka minut ochłonąć! Strach bohaterki potęgowany fatalną aurą udzielał się również mnie!

PRZESZŁOŚĆ, KTÓRA BOLEŚNIE O SOBIE PRZYPOMINA

Przeszłość to wspólny rzeczownik bohaterów. Każdy z nich jest powiązany siecią trudnych i bolesnych przeżyć, które wpłynęły na późniejsze życie. Thabita i Jo mają sekret, o którym wiedzą tylko ich partnerzy – sekret, który może zniszczyć życie każdej z nich. Kiedy główna bohaterka uważa, że przerażającą festiwalową noc ma już dawno za sobą domowa asystentka jej o tym przypomina i wpędza kobietę w poważne stany lękowe. Zanim Jo odkryje, że kluczem do jej życiowego horror okaże się właśnie przeszłość i dawno minione wydarzenia, sytuacja staje się bardzo poważna…

PODSUMOWANIE

Och, bawiłam się doskonale – czasem lubię się bać historii, które czytam! A ta była naprawdę dająca do myślenia! Należę do grona osób, które do tematu sztucznej inteligencji podchodzą z dużą dozą…ostrożności (?). Jestem wobec nich bardzo sceptyczna – a wszelkie unowocześnienia bazujące na pobieraniu osobistych danych (w telefonie lub laptopie) budzą we mnie umiarkowaną niechęć! Zdecydowanie „Asystentka” utrzyma ten trend!

Świetna fabuła okazała się idealna na listopadowy wieczór, podczas którego padał pierwszy śnieg! Niebezpieczeństwa czające się w każdym pokoju, bezludne ulice, okropna noc z przeszłości – to wszystko złożyło się na dobry thriller psychologiczny! Bardzo dobry!

Co ciekawe, co kilkadziesiąt stron miałam wytypowanych podejrzanych! Dałam się wciągnąć w intrygę Autora i z zaskoczeniem odkryłam, że nie udało mi się rozwiązać zagadki! Kiedy byłam już pewna rozwiązania okazywało się, że jest ono zupełnie inne, ale po chwili znowu nabierałam podejrzeń! To było coś! Finalnie zbierałam z podłogi szczękę – zdecydowanie nie takiego zakończenia się spodziewałam! Zagadka godna mistrza! Po raz kolejny Tremayne udowodnił, jak świetnie pisze i jak świetnie czyta się to co napisał! Ciężko mówić o logice w przypadku tak dużej psychodeli, jednak po przeczytaniu całości uważam, że każdy element tej skomplikowanej układanki idealnie do siebie pasował!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „Asystentka” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z