Asystentka – S.K. Tremayne

S.K. Tremayne należy do moich ulubionych autorów thrillerów psychologicznych. Niezaprzeczalnie znajduje się w ścisłej czołówce odkąd pięć lat temu jego książka „Bliźnięta z lodu” dosłownie wbiła mnie w fotel. Ostatni dzień listopada, po przeczytaniu ostatniej strony „Asystentki” czuję się dokładnie tak samo…

ZARYS FABUŁY

Jo Ferguson ma poważne przesłanki, żeby uważać się za chorą psychicznie – od pewnego czasu widzi i słyszy rzeczy, o których wolałaby zapomnieć raz na zawsze. W dodatku rozmawia ze szczególnymi domowymi asystorami, które wykazują cechy zaawansowanej sztucznej inteligencji, która wie o Jo dosłownie wszystko. Bohaterka powoli wpada w paranoję, ponieważ nikt z jej bliskich nie jest skłonny uwierzyć w jej wersję. Kobietę martwią nie tylko codzienne symptomy wskazujące na schizofrenię, ale też fakt, że jej nieżyjący dawno ojciec cierpiał właśnie na tę chorobę, która może być warunkowana genetycznie.

ZIMOWY LONDYN

Autor w umiejętny sposób buduje napięcie od samego początku! Zacznę od tego, że akcja „Asystentki” osadzona jest w Londynie, który nawiedziła zimna stulecia – zwykle zatłoczone i gwarne uliczki pustoszeją oraz cichną, co powoduje wewnętrzny niepokój. Opisana w powieści zima robi wrażenie – zasypane ulice, puste parki, zadymi śnieżne i przejmujący mróz – zdecydowanie nie taka pogoda kojarzy mi się z Londynem.

UMIEJĘTNIE DAWKOWANE NAPIĘCIE

Bohaterka, trzydziestokilkuletnia Jo, mieszka w pokoju znajdującym się w zabytkowym domu dzielnicy Camden – jednej z najlepszych miejscówek w mieście. Całe mieszkanie naszpikowane jest różnego rodzaju asystentami, których zadaniem jest ułatwić życie ich właścicielom – zapalać i gasić światła, włączać muzykę, kontrolować temperaturę. I asystenci to właśnie wspomniani przed momentem asystenci (z head asystentką Electrą na czele) stanowią cały problem. Electra ma wszystkie demoniczne cechy, jakie może mieć zaawansowany domowy komputer – widzi i słyszy wszystko, kontroluje każdy, najmniejszy ruch mieszkańców.

Każdy rozdział niósł ze sobą nowe informacje i kolejną dawkę niepewności. Chwilami siedziałam jak na szpilkach i gorączkowo czekałam na kolejną stronę. Tak wiele informacji, tak wiele poszlak! Naładowanie emocjami i niepokojem sprawiło, że kilka razy musiałam odłożyć książkę i przez kilka minut ochłonąć! Strach bohaterki potęgowany fatalną aurą udzielał się również mnie!

PRZESZŁOŚĆ, KTÓRA BOLEŚNIE O SOBIE PRZYPOMINA

Przeszłość to wspólny rzeczownik bohaterów. Każdy z nich jest powiązany siecią trudnych i bolesnych przeżyć, które wpłynęły na późniejsze życie. Thabita i Jo mają sekret, o którym wiedzą tylko ich partnerzy – sekret, który może zniszczyć życie każdej z nich. Kiedy główna bohaterka uważa, że przerażającą festiwalową noc ma już dawno za sobą domowa asystentka jej o tym przypomina i wpędza kobietę w poważne stany lękowe. Zanim Jo odkryje, że kluczem do jej życiowego horror okaże się właśnie przeszłość i dawno minione wydarzenia, sytuacja staje się bardzo poważna…

PODSUMOWANIE

Och, bawiłam się doskonale – czasem lubię się bać historii, które czytam! A ta była naprawdę dająca do myślenia! Należę do grona osób, które do tematu sztucznej inteligencji podchodzą z dużą dozą…ostrożności (?). Jestem wobec nich bardzo sceptyczna – a wszelkie unowocześnienia bazujące na pobieraniu osobistych danych (w telefonie lub laptopie) budzą we mnie umiarkowaną niechęć! Zdecydowanie „Asystentka” utrzyma ten trend!

Świetna fabuła okazała się idealna na listopadowy wieczór, podczas którego padał pierwszy śnieg! Niebezpieczeństwa czające się w każdym pokoju, bezludne ulice, okropna noc z przeszłości – to wszystko złożyło się na dobry thriller psychologiczny! Bardzo dobry!

Co ciekawe, co kilkadziesiąt stron miałam wytypowanych podejrzanych! Dałam się wciągnąć w intrygę Autora i z zaskoczeniem odkryłam, że nie udało mi się rozwiązać zagadki! Kiedy byłam już pewna rozwiązania okazywało się, że jest ono zupełnie inne, ale po chwili znowu nabierałam podejrzeń! To było coś! Finalnie zbierałam z podłogi szczękę – zdecydowanie nie takiego zakończenia się spodziewałam! Zagadka godna mistrza! Po raz kolejny Tremayne udowodnił, jak świetnie pisze i jak świetnie czyta się to co napisał! Ciężko mówić o logice w przypadku tak dużej psychodeli, jednak po przeczytaniu całości uważam, że każdy element tej skomplikowanej układanki idealnie do siebie pasował!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „Asystentka” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s