Rzeczy, które spadają z nieba – Selja Ahava

Ale to było świetne! Wzruszające, zaskakujące, a chwilami rozśmieszające! O powieści fińskiej pisarki mogłabym napisać tysiące wspaniałych słów, jednak jeśli miałabym użyć jednego, określiłabym ją jako PRAWDZIWĄ.

Podobny w życiu każdego zapalonego Czytelnika co jakiś czas pojawiają się książki, które zmieniają nastawienie do niektórych spraw. W tym pierwszym kwartale tego roku za taką książkę uznaję „Rzeczy, które spadają z nieba” !

ZARYS FABUŁY

Różne rzeczy spadają z nieba – ryby, pająki, meteoryty, drzwi samolotów, pioruny. Nie sposób stwierdzić w jakim momencie dnia w i jakim miejscu coś spadnie komuś na głowę, zmieni czyjeś życie lub je zakończy. Równocześnie los okazuje się łaskawszy dla innych i zsyła im niesamowitą porcję szczęścia i powodzenia.

Na „Rzeczy, które spadają z nieba” składa się kilka opowieści, z których za najciekawszą można uznać narrację kilkuletniej dziewczyny Saary, której matka ginie od uderzenia bryły lodu spadającej z nieba. Poza tym poznajemy historię dwukrotnej zwyciężczyni loterii pieniężnej, człowieka pięciokrotnie trafionego przez piorun oraz kobietę noszącą w sobie dziecko ze zdeformowanymi kończynami.

DZIECIĘCY PUNKT WIDZENIA

Historia od początku porusza swoją szczerością, chociaż Autorka opowiada o nieprawdopodobnych przypadkach, które jednocześnie przerażają i fascynują!
Najbardziej ujęła mnie relacja opowiadana z perspektywy kilkuletniej Saary. Dziewczynka wykazuje się nadzwyczajną spostrzegawczością i ciekawością. Jak każde dziecko opisuje świat z wrodzoną szczerością, prostotą i rozbrajającym zachwytem nad najprostszymi rzeczami. Jej myśli są pełne bólu i tęsknoty za mamą, która uległa nieszczęśliwemu wypadkowi, które dziecko tłumaczy sobie na swój sposób. Miałam łzy w oczach, kiedy czytałam fragmenty, w których Saara opisuje mamę, która zapadła jej w pamięci. Ze strzępków wspomnień wyłania się portret kobiety, żony i matki, która daje się zapamiętać w różnych sytuacjach i niczym obrazki w stopklatce przewija się w myślach córki.

TRAGEDIA I KOMIZM

Selja Ahava łączy elementy tragedii i komizmu – z niespotykaną zręcznością i błyskotliwością urywa strzępki uczuć i stawia je w jednej linii. Rozbrajająca szczerość to znak rozpoznawczy Autorki i jej bohaterów, którzy namacalnie zetknęli się ze śmiercią, bólem i tęsknotą, żyją w pół-świecie, w którym starają radzić sobie z silnymi emocjami, żeby po pewnym czasie móc wrócić do realnego świata, w którym na nowo mogą czerpać radość z życia.

Nieoczywista forma potęguje ciągle powracające pytanie: czy los bawi się naszym życiem? W jaki sposób wyjść z głębi cierpienia i bólu? I czy z tragedii może wyniknąć coś dobrego? W świecie przedstawionym w powieści nic nie jest proste! Dom, który ma być oazą spokoju i zapewniać bezpieczeństwo staje się miejscem śmierci, stary dwój ciotki okazuje się być przyjemną kryjówką, w której można się zaszyć i pozostać w ukryciu przez wiele godzin, a bogactwo wcale nie upraszcza życia, tylko skłania do trudnych refleksji. I tylko od bohatera zależy w jaki sposób zinterpretuje otaczające go znaki.

PODSUMOWANIE

Rzeczy, które spadają z nieba” to powieść o nieskończenie dużej ilości wątków, które kryją w sobie niezmierzone pokłady emocji. To od czytelnika zależy które drzwi otworzy, nad którym nieszczęściem będzie się zastanawiał – czy zacznie myśleć o psychice dziewczynki, która straciła mamę i pielęgnuje w głowie wspomnienia o niej, a możne o baranku Bunie, który wesoło biegał z małą Saarą, a w konsekwencji skończył jako kotlet na jej talerzu? A co z ciotką Annu, która z dnia na dzień stała się milionerką kochającą wełniane rękodzieło? Właśnie to jest najpiękniejsze w Ahavy! Niejednoznaczność, która skłania do daleko idących (a jednocześnie niewymuszonych) wniosków.

Przez „Rzeczy, które spadają z nieba” się płynie. Każde zdanie głęboko odciska się w głowie i nie pozwala o sobie zapomnieć. Chaos, który można spotkać na każdym kroku niesie ze sobą radość, szczęście, ból i stratę! I właśnie za to kocham literaturę skandynawską – minimalizm i pozornie prosta i surowa forma, która jest pełna magnetyzmu!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „Rzeczy, które spadają z nieba” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

Jedna myśl na temat “Rzeczy, które spadają z nieba – Selja Ahava

  1. Nie jestem pewna, czy szczerość dzieci jeszcze mnie pociąga – ale w sumie literatura to nie życie, więc sprawdzę „Rzeczy” 😉 – skoro tak entuzjastycznie zachęcasz, sprawdzę, bo brakuje mi literackiego odpowiednika pioruna sycylijskiego 😉

    Polubienie

Odpowiedz na aksinia-kawa-pudelka Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s