Bardzo długie popołudnie – Inga Vesper

Retro kryminały to mój konik. Od zawsze; dlatego z tak dużą ochotą sięgnęłam po powieść Ingi Vesper zapewniam Was – lepszego nie przeczytacie!

Kocham ją! Kocham powieść „Bardzo długie popołudnie” i bez zawahania napiszę, ze jest to jedna z powieści mojego życia! Doskonały, wyrafinowany kryminał, który w niezwykły sposób nawiązuje do końcówki lat ’50. Wiecie, jak uwielbiam retro kryminały i zapewniam Was – lepszego nie przeczytacie!

ZARYS FABUŁY

Joyce Haney znika w niewyjaśnionych okolicznościach i bez śladu…prawie, bo po jej zaginięciu pomoc domowa znajduje w wielkiej ekskluzywnej kuchni ogromną plamę krwi niewiadomego pochodzenia. Panna Ruby Wright nie tylko powiadomiła policję o zaginięciu swojej pracodawczyni (i ukrytej przyjaciółki), ale też zaopiekowała się dwójką jej dzieci. Niestety jej starania zostają niedocenione i młoda Afroamerykanka trafia za kratki – bez szczególnej przyczyny, głównie ze względu na kolor skóry. Dzięki wrodzonemu poczuciu sprawiedliwości detektywa Micka Blanke’a szybko zostaje wypuszczona i zaczyna swoje własne, ukryte śledztwo, które okaże się trudniejsze niż ktokolwiek przypuszcza…

ACH TEN STYL!

W tej powieści podobało mi się wszystko. Absolutnie wszystko! Delikatnie nonszalancki styl Ingi Vesper od razu mnie do siebie przekonał – trafione epitety, idealnie dobrane słowa, doskonale dialogi, a do tego niesamowity klimat południa. Właśnie ten styl, luźny (luzacki?) tak bardzo pasujący do mentalności Kalifornijczyków urzekł mnie najbardziej! Przez powieść płynie lekko, przyjemnie, ale z dreszczykiem na plecach, który towarzyszy już od pierwszego zdania. Świetnie skonstruowana, nieoczywiste intryga, która biegnie w kilku kierunkach równocześnie i porusza niezliczoną ilość wątków. Ale uwaga! Tu każdy, najdrobniejszy szczegół ma znaczenie, podpowiada w którym kierunku powinno podążać czytelnicze śledztwo. Wielokrotnie zostałam zwiedziona na manowce, dzięki czemu co kilka stron z dumą odkrywałam w jak złym kierunku podążała moja dedukcja!

TAJEMNICE BOHATERÓW

Główna bohaterka, Joyce, jest ekskluzywną panią domu, która prowadzi swoje domowe królestwo i w pełni oddaje się roli matki i żony. W tym przypadku pozory mylą jak żadne inne! Samej Joyce jest w powieści niewiele, a jej portret wyjaśnia się raczej ze spostrzeżeń innych bohaterów. Podobał mi się pomysł na mieszaną narrację, dzięki której mogłam śledzić akcje z różnych punktów widzenia. Szczególnie polubiłam Ruby – młodą, zadziorną, a jednocześnie znająca swoje miejsce Afroamerykanką, która okazała się piekielnie inteligentną i ambitną młodą dziewczyna o wielkim sercu i głowie pełnej marzeń.
Bohaterów jest cała masa, a łączy ich misternie tkana sieć pozorów i lepkich kłamstw, w której odnaleźć się może tylko wytrawny umysł!

A propos tajemnic! Każdy, dosłownie każdy bohater ukrywał swoje sekrety. Jedne były niewinne, zabawne, dziecinne, ale niektóre z nich okazywały się naprawdę mroczne. Sielanka bogatego osiedla w Santa Monica była jedynie słodką zasłoną, która skrywała okrucieństwo, niespełnione ambicje i tęsknotę za marzeniami. Będę szczera – Autorka wykreowała postaci, które są mistrzami kłamstwa, manipulacji i zacierania śladów!

50s

Sercem powieści jest jej klimat. Duszny, upalny, jak nieznośne kalifornijskie Słońce! Autorka w doskonały sposób oddała ducha lat pięćdziesiątych – zapracowanych, wiecznie nieobecni w domu mężczyźni, którzy pracują na dobrobyt swoich rodzin; rozmarzonych, idealnych pań domu; raczkujących praw kobiet oraz głębokich nierówności rasowych; a przy tym klasycznych samochodów, idealnych ogródków w lepszych dzielnicach oraz brudnych, zaśmieconych ulic „czarnych” dzielnic. Absolutne mistrzostwo świata!

Inga Vesper porusza dwa istotne problemy, z którymi mierzyła się Ameryka w połowie minionego stulecia. Po pierwsze prawa kobiet, które nie były tak szerokie jak obecnie i zawężone do społecznych oczekiwań oraz wszechobecny rasizm. Doskonale opisane zostały przykłady ohydnego traktowania Afroamerykanów przez białych właścicieli pięknych, bogatych posesji – niejednokrotnie otwierałam oczy ze zdumienia śledząc dialogi między bohaterami (Autorka pokusiła się również o dokładne opisanie mowy ciała, co dodatkowo potęgowało zamierzony efekt). Podobało mi się tak dokładane odwzorowanie realiów panujących w latach pięćdziesiątych! Bez zbędnego koloryzowania, bez upiększania. Było brutalnie, był ogień, pot i łzy!

PODSUMOWANIE

Czytajcie! Najdrożsi, czytajcie „Bardzo długie popołudnie”! To najlepszy retro kryminał, jaki czytałam i jedna z najlepszych powieści jakie kiedykolwiek miałam w dłoniach! Wspaniały debiut kryminalny, doskonale zaplanowany, świetnie napisany i cudownie wydany (ta okładka to kwintesencja American Dream!)! Inga Vesper w sposób najlepszy z możliwych zaprasza nas do minionej epoki i cudownej Kalifornii, gdzie każdy starannie strzeże swoich tajemnic!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „Bardzo długie popołudnie” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

Księga urodzaju – Katarzyna Kostołowska

W życiu każdego blogerka książkowego następuje moment (ten moment!), w którym z radością może oznajmić całemu światu o swoim pierwszym patronacie. 16 czerwca miała premierę powieść Katarzyny Kostołowskiej Księga urodzaju„, która otwiera przyjemną (choć niepozbawioną nuty smutku) serię Rodzinny Ogród Działkowy Morele. Przyznaję – nie mogłam doczekać się dnia premiery tej wspaniałej książki!

ZARYS FABUŁY

2200 zł – dokładnie tyle kosztuje bilet do nowego rozdziału w życiu Luizy Lewickiej. Dokładnie tyle kosztowała dzierżawa oraz wszystkie opłaty początkowe za działkę 102 w ROD Morele. Luiza z uśmiechem na twarzy uiściła opłatę nie mając zielonego pojęcia ile czasu, nerwów, nieprzespanych nocy (oraz kolejnych nakładów finansowych) będzie kosztował ją nowy start. Ale dla matki zmarłego dziecka działka w Morelach była ostatnią deską ratunku; ratunku przed otchłanią rozpaczy i beznadziei. Już po kilku dniach kobieta orientuje się, że zadanie przywrócenia zapyziałej działki do stanu względnej użyteczności może okazać się ponad jej siły. Na szczęście z pomocą przychodzą sąsiedzi – zapaleni i doświadczeni działkowicze, którzy chętnie służą pomocą, radą oraz…kieliszkiem najlepszej śliwówki! Czy Luiza odnajdzie się w nowej roli i czy działka pełna kwiatów ukoi jej ból? Czy nowi działkowi sąsiedzi okażą się prawdziwymi przyjaciółmi? I wreszcie – jakie sekrety skrywa działka 102?

BOHATEROWIE

W „Księdze urodzaju” spotkałam bohaterów, którzy…są normalni, ale ta normalność i standardowość są właśnie perfekcyjne! Dopracowane i dopieszczone. Otulają codziennością i przypominają, ze każdy ma swoje marzenia, swoją codzienność i związane z nią trudy. Każda z postaci walczy z demonami przeszłości, które mocno i wyraźnie odciskają swoje piętno na teraźniejszości skutecznie psując nawet najlepszy nastrój.

LUIZA

Jest główną bohaterką powieści, postacią bardzo ciekawą, złożoną, o wielu twarzach – zdarzają się dni, kiedy jest świetnie ubrana, tryskająca energią i zarażająca śmiechem; ale są też takie, kiedy nie ma sił wstać z łóżka, jej myśli odpływają do ukochanego syna, który nieszczęśliwie utopił się w Bałtyku. Po śmierci jedynego dziecka jej serce rozpadło się na milion kawałków, które ciężko jest posklejać – działka w Morelach miała pomóc w tym trudnym, czasochłonnym i bolesnym procesie, dlatego bohaterka wkłada w ten pały kawałek ziemi tak dużo energii i środków. Szczególną uwagę zwróciłam na usposobienie Luizy – jest przesympatyczną, wciąż młodą kobietą, która odnosi się do wszystkich z szacunkiem i życzliwością, jednocześnie potrafi wyznaczyć jasne granice znajomości, których nie chce przekraczać…ale czy na pewno?

BASIA I JEJ MAMA

To zdecydowanie najbarwniejszy duet tej historii! Basia jest panną, która swoje młodzieńcze lata ma dawno za sobą. Całe życie poświęciła nauce, pracy oraz mamie, która nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować. Bohaterka jest samotna, sfrustrowana (nie realizuje swoich marzeń), zaniedbana, a przecież ma wszelkie predyspozycje, aby być pewną siebie, dobrze obraną panią magister. Życie z trudną i schorowaną rodzicielką przekreśliło wszelkie plany założenia rodziny i przeprowadzki do swojego mieszkania – starsza Pani jest przesadnie krytyczna i wymagająca wobec jedynej córki, żyje wspomnieniami z lat młodości (była przepiękną dziewczyną, która zachorowała na zaawansowane zwyrodnienie stawów), a chwilami jest brutalnie (=przesadnie) szczera.

JAN

Każda porządna obyczajówka musi mieć swojego amanta. No i jest – Jan, emerytowany policjant, który wciąż jest w świetnej formie fizycznej, szarmancki, uprzejmy, nade wszystko kochający kobiety. A to właśnie one były gwoździem do trumny jego małżeństwa, utraty córki i przemieszkiwaniem u brata. Jan jest niejednoznaczną postacią, którą jednocześnie się lubi i nie znosi. Jego dusza bawidamka nie pozwala mu na stały związek, którego w głębi duszy bardzo pragnie, a do którego nie jest przekonany, do tego dochodzą problemy z alkoholem, tęsknota za córką – w skrócie: jest nieszczęśliwy. Nie mogę mu jednak odmówić uroku osobistego i chęci niesienia pomocy innym. Będę szczera – Jan nie jest szczególnie pozytywnym bohaterem, którego od razu się lubi; trzeba zaakceptować tę postać i jej ekscesy i mieć nadzieję, że stanie się mniej irytująca.

OGRÓD

Jest tłem wydarzeń i bohaterem jednocześnie. Ogród na działce numer 102 żyje! Autorka nadała mu niezwykłą, szczególną osobowość – ma uczucia, humory, potrafi odwdzięczyć się na ofiarowaną mu miłość. Z początkowo zaniedbanej, ohydnej działki rodzi się cudowna, sielska ostoja, która rozkwita jak dorodny kwiat, odradza się nieśmiało, żeby w końcu zachwycać swoim pięknem. Ogród jest też swoistą przygodą i wyprawą w nieznane. Dla Liuzy ogrodnictwo to czarna magia, nie zna się na kwiatach, warzywach i drzewach, a jednocześnie ma wielką motywację do działania. Działka 102 jest jak jej właścicielka – budzi się do życia po okresie mroku, ma swoje tajemnice, którymi niechętnie się dzieli…

STYL

Księga urodzaju” napisana jest w niezwykle przystępny sposób – jasny i przejrzysty. Jednocześnie Autorka powoli odkrywa kolejne wątki, wzbudzając ciekawość, dodając niespodziewane wątki (szczególnie interesujący i tajemniczych okazał się wątek tajemniczych, wyrwanych z kontekstu fragmentów pamiętnika…), które kończą się z nieoczywisty sposób. Przystępny język jest pełen trafionych epitetów i porównań, jednak nie boi się stosować brutalnych, rzeczowych opisów (jak inaczej pisać o przeszywającym bólu albo zawodzie? Dosadnie, ze złością, nieukrywaną nienawiścią losu), które uruchamiają trybiki wyobraźni. Bardzo spodobał mi się pomysł na tytuły poszczególnych rozdziałów – miesiące, które dodatkowo zawierają kilka skondensowanych obserwacji o pracach ogrodowych tworząc swoisty kalendarz.

PODSUMOWANIE

Pierwszy tom serii ROD Morele urzeka! „Księga urodzaju” zawiera fragmenty zabawne i smutne. Z życia wzięte, zwyczajne – w tej zwyczajności tkwi siła tej powieści! Każdy może być Luizą, Basią, Janem, ponieważ bohaterowie reprezentują bardzo dobrze znane wzorce, są normalni, ludzcy, z wadami i zaletami.

Z całego serca polecam! Zaczynajcie się w tej niezwykłej powieści, która opowiada o trudach i radościach codzienności. Oraz o ogrodach, które opisane są przez Katarzynę Kostołowską z niezwykłą czułością i wrażliwością!

Moja ocena – 9/10!

[Książkę „Księga urodzaju” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z