Darmowy obiad – Rex Ogle

Bieda i ubóstwo to odwieczny problem każdego społeczeństwa. Brak środków do życia nie oznacza tylko głodowania, noszenia starych ubrań czy braku prezentów pod świąteczną choinką. Oznacza też życie w ciągłym wstydzie i zażenowaniu. Właśnie takie dzieciństwo wspomina Rex Ogle w swojej krótkiej książce „Darmowy obiad” („Free Lunch„). Bardzo, bardzo cieszę się, że miałam okazję przeczytać te 250 stron akurat przed Świętami – takie opowieści zawsze skłaniają mnie do refleksji, a w tym szczególnym czasie jest ona jeszcze poważniejsza!

ZARYS FABUŁY

Rex Ogle nie miał beztroskiego dzieciństwa – razem z mamą, ojczymem i młodszym bratem mieszkał w średnio przyjemnej okolicy teksańskiego miasteczka. Jego biologiczny ojciec zostawił rodzinę krótko po narodzinach syna, ograniczał się jedynie do wysyłania alimentów i corocznego spotkania. Mimo biedy, która niewątpliwie towarzyszyła rodzinie, Rex był lubiany w szkole i bardzo dobrze się uczył.

Bieda nie był największym problemem Rexa. Znacznie gorsza była agresja, z jaką spotykał się w domu – mama chłopca cierpiała na załapanie nerwowe, a swoje frustracje rozładowywała na starszym synu. Dlatego chłopiec często chodzić posiniaczony, cichy i poddenerwowany. Największym problemem było jednak ukrycie przed kolegami złej sytuacji domowej – każde wyjście na stołówkę wiązało się z odhaczeniem nazwiska na specjalnej liście osób, którym przysługują darmowe obiady szkole. Zażenowanie, które towarzyszyło mu każdego dnia odbierało nie tylko pewność siebie, ale też budziło niechęć do rodziny i siebie samego.

SZCZEROŚĆ

Właśnie szczerość ujęła mnie w „Darmowym obiedzie” najbardziej! Szczerość, na którą może sobie pozwolić tylko dziecko znajdujące się w złej sytuacji. Przez wszystkie 31 rozdziałów uważnie śledziłam wewnętrzną zmianę, która zachodziła w bohaterze. „Free Lunch” to właściwie zbiór krótkich historii z życia Autora, które najbardziej zapadły mu w pamięć i które w pewnym sensie go ukształtowały. Znalazły się tu wspominki o wyprawie po przybory szkolne, karmieniu boa białym królikiem, przeczytaniu pierwszego komiksu z bohaterami Marvella!

WALKA Z SAMYM SOBĄ

Rex Ogle był jednym z najbiedniejszych dzieciaków w szkole, jednak szybko nauczył się to kamuflować. Nie mógł jednak nic poradzić na kolor swojej skóry, który niejednokrotnie stawał się pośmiewiskiem i powodem uprzedzeń. Nie zawsze radził sobie z nienawiścią do matki i jej partnera, nie chodziło w niej tylko o przemoc, ale przede wszystkim o brak podjęcia działań, które mogłyby prowadzić do znalezienia pracy. Dopiero po jakimś czasie zrozumiał, że w głębi serca kocha rodzicielkę i oczekuje od niej przede wszystkim miłości i matczynej czułości. Tak niewiele dałoby mu odrobinę szczęścia!

KIM JEST REX OGLE?

Autor „Darmowego obiadu” opisał swoje niełatwe dzieciństwo, które nauczyło go patrzeć na życie z wiarą i nadzieją. Mimo początkowych trudności odnalazł swoją drogę i zaczął spełniać marzenia! Pracował jako redaktor książek dla dzieci, mocno związał się z Marvel Comics, gdzie pracuje nad książkami, komiksami i scenariuszami Lego, Gwiezdnych Wojen i X Menów!

Więcej o Rexie możecie przeczytać w jednym z wywiadów, który niedawno udzielił: KLIK!

PODSUMOWANIE

Rex Ogle decydując się na napisanie swojej historii rzucił nową perspektywę na dzieciaki pochodzące z uboższych i skażonych przemocą rodzin. Muszę zaznaczyć, że bieda w pojęciu amerykańskim znaczy zupełnie co innego niż u nas. Biedną matkę Amerykankę stać na wykarmienie swojej rodziny w Maku (mama Rexa miała na to swoje niezawodne sposoby) i cotygodniowe pranie ubrań, żeby pachniały proszkiem i płynem do płukania. Jednak w zestawieniu z „normalnymi” (=bogatymi) rodzinami było to tylko zaspokajanie najbardziej podstawowych potrzeb. Genialne ukazanie pragnień małego chłopca, a z czasem dorastającego mężczyzny wzruszyło mnie i uczuliło na wiele kwestii! Autor w szczery, ale i zabawny sposób spisał swoje wspomnienia – nie tylko smutne i przygnębiające, ale też pełne wzruszeń, miłości i nadziei. Udowadnia, że od stałe pracy może zależeć szczęście całej rodziny, a bieda i problemy często zamykają spoglądanie na życie z wyrozumiałej i pozbawionej uprzedzeń perspektywy!

Polecam! Polecam to piękne świadectwo! „Free Lunch” wzrusza i jest pełen smutku, ale pozostawia po sobie nadzieję na lepszą przyszłość! Uważam że każdy, KAŻDY powinien przeczytać tę książkę! I naprawdę – jeśli czujecie, że macie fatalny dzień, fatalną pracę i jeszcze gorsze perspektywy, uwierzcie – inni mają znacznie gorzej, a i tak są w stanie z uśmiechem powitać nowy dzień!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „Darmowy obiad” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

Odrobina czarów – Michelle Harrison

Kiedy dwa miesiące temu przeczytałam o planowanej premierze „Odrobiny czarów” nie mogłam się doczekać! Michelle Harrison i jej „Szczypta magii” urzekły moje serce, dlatego z wielką niecierpliwością odliczałam dni! I oto jest! 28 października i ona – książka w najpiękniejszej okładce tej jesieni!

ZARYS FABUŁY

Kiedy wszystko wydaje się zmierzać w dobrym kierunku Charlie, Betty i Fliss planują opuścić Wronoskał i udać się na wyprawę pełną przygód i magii. Podczas wielkiego sprzątania gospody ledwie zauważają przemoczoną, przerażoną i zawstydzoną dziewczynę – Błądkę, uciekinierkę z pobliskiego więzienia, która pragnie uratować swojego ojca.
Niedługo potem Charlie i Bunia zostają porwane przez tajemniczych mężczyzn – Betty i Fliss nie mają wyboru i decydują się wyruszyć w pełną mroku i niebezpieczeństw podróż.

BAŚNIOWY ŚWIAT CZARÓW

Lektura „Odrobiny czarów” sprawiła mi niezwykłą przyjemność! Przeniosłam się w pełen magii świat, który rządzi się swoimi prawami. Prawami, które wymagają zręczności, odwagi i odrobiny szaleństwa!

Uwielbiam baśnie i legendy, a ta książka opiera się właśnie na nich! Okrutni piraci, bardziej i mniej złośliwe duchy oraz prawdziwa magia. I siostrzana miłość, która jest w stanie przetrwać wszystko! Tej książce nie brakuje niczego! Bohaterki są wyraziste, a ich czyny wzbudziły mój podziw! I tak, mam słabość do małej Charlie – jej ostry jak brzytwa język nie traci swojego charakteru nawet wtedy, gdy dziewczynka boi się o życie swoje i ukochanej babci. Potęga miłości – to jest to!

SZALEŃCZE TEMPO AKCJI

Moje serce galopowało w rytm akcji – chwilami byłam bliska palpitacji! Czy w przypadku książki dla dzieci i młodzieży możliwa jest tak duża dawka adrenaliny? Zdecydowanie! Moja wyobraźnia pracowała non-stop! Przy „Odrobinie czarów” nie można nawet wspominać o nudzie, bo oprócz barwnych opisów niebezpiecznych przygód bohaterek spotykamy niepewność i mrok, którego nie powstydziłby się autor powieści grozy.

PODSUMOWANIE

Kocham „Odrobinę czarów”! I wiem, że Wy też ją pokochacie, równie mocno! Powieść dedykowana starszym dzieciom i młodzieży doskonale sprawdzi się jako wieczorny towarzysz długich listopadowych wieczorów, również dla osób dorosłych! Wspaniałe i poruszające opisy prawdziwej przyjaźni i miłości roztopiły moje serce. Totalnie mój klimat!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „Odrobina czarów” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z