Dama Kier – Monika Godlewska

Obiecałem sobie, że tego nie zrobię, ale stało się! Znowu nastawiłam się na świetną książkę, która ostatecznie okazała się średnia i mnie zawiodła. Londyn na początku XX wieku, intrygi, arystokratyczne konwenanse – klimat idealny dla mnie, więc co poszło nie tak?

ZARYS FABUŁY

Nora Hardinge po śmierci męża decyduje się na opuszczenie Indii; chce zacząć życie na nowo, a Londyn wydaje się wręcz idealnym miejscem! Kobieta jak najszybciej musi wniknąć do życia towarzyskiego londyńskich wyższych sfer i pozyskać tam wpływowych przyjaciół – właśnie na nich opiera swój plan, który jest jej jedyną nadzieją na luksusowe i bezpieczne życie, do którego przywykła. Zadanie okazuje się dość karkołomne, zważywszy na fakt, że Eleanor jest mistrzynią łamania wszelkich konwenansów; dodatkowo niedługo potem do Londynu przypływają jej teściowa i szwagier…

NORA …I LICZNE BŁĘDY

Do końca nie jestem pewna co powinnam napisać o tej książce. Na pewno czyta się ją szybko i w miarę przyjemnie, co jest w tym wypadku dużą zaletą. Nie wyobrażam sobie męczyć się nad prawie 500 stronami dłużej niż dwa wieczory (tyle zajęło mi przebrnięcie przez tę niewybredną fabułę). Książka budzi we mnie bardzo mieszane uczucia, najdziwniejsi okazali się jej bohaterowie! Przede wszystkim postawa Eleanor Hardinge jest nie do przyjęcia! Pomijam fakt, że ta dziewucha jest krnąbrna i niegrzeczna, przede wszystkim jej aroganckie zachowanie oraz i łamanie wszelkich możliwych zasad. W realiach 1902 roku przez Norą drzwi londyńskiej socjety byłby szczelnie zamknięte. Po prostu nie polubiłam głównej bohaterki, tak się zdarza. Muszę jej oddać jednak, że z niebywałym uporem i determinacją dążyła do swojego celu, zdarzało się jej tez być rezolutną. Mniej więcej w połowie książki zaczęłam się zastanawiać co dzieje się z dwuletnim Willamem, którego Nora trochę jakby „porzuciła”. W skrócie: nie dość, że chłopiec został odesłany (wraz z wkurzającą ciotką) do posiadłości oddalonej o słuszną ilość mil od Londynu, to jeszcze jego biologiczny ojciec uparcie nazywał go bękartem, to się nazywa pech!

Wiecie jak zafiksowana jestem na punkcie XIX i początku XX wieku – niestety w książce doszukałam się sporej ilości błędów. No i muszę o tym wspomnieć (uwaga spoiler!): zastanawiam się jak Nora znalazła się w super-elitarnym klubie, który Autorka opisuje jako nowoczesne kasyno (w Londynie nawet do teraz takie kluby są ekstremalnie klasyczne, do których kobiety nie mają wstępu).

DZIWNY WĄTEK ROMANTYCZNY

Sam wątek romansów przypominał te z twórczości J. Quinn – w przypadku „Damy Kier” trzeba było trochę na niego poczekać (niektóre fragmenty były nużące i przesadnie rozciągnięte), niestety okazał się jednym z wątków pobocznych. Niestety nie czułam w powietrzu wdychanym przez bohaterów zapachu pożądania, nie widziałam tych urywanych spojrzeń, a wyrachowanie Nory (w bohaterce ostatecznie zaszła zmiana, chociaż nie do końca jestem przekonana do jej efektu). W nielicznych scenach romantycznych miałam okazję „podziwiać” desperację i płaczliwe myśli bohaterki, która gotowa jest zrobić z siebie pośmiewisko, byleby tylko puścić stan swojego wdowieństwa, który najwyraźniej jej się już srogo znudził!

PODSUMOWANIE

Chyba tyle. Nie napisałam za dużo o konstrukcji fabuły – podczas lektury zupełnie umykały mi kwestie, na które zwykle zwracam uwagę. Książka być może spodoba się fanom serii „Bridgerton” (spokojnie, daleko jej do „Mojego księcia” i kolejnych!) , dla mnie okazała się taka o (jakkolwiek to brzmi). Aha, będę szczera Drogi Czytelniku! Nie nastawiaj się na romans, bo tu go nie znajdziesz! Będzie to raczej obyczajówka i średniej jakości wątkami romantycznymi. Zero emocji, czyste wyrachowanie, a chyba nie taki był zamysł?

Moja ocena – słabe 4/10!

[Książkę „Dama Kier” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z