W zamknięciu – Kate Simants

Debiuty mają to do siebie, że nie wiadomo, czego można się po nich spodziewać. Mogą okazać się hitami na miarę i zapewnić swoim twórcom zaszczytny tytuł literackiego odkrycia roku, ale mogą okazać się też totalnym szmirem, który zostanie źle przyjęty przez większość czytelników. Ach te debiuty, nigdy z nimi nic nie wiadomo… Nie wierzę, że „W zamknięciu” to debiut. A jeśli jednak to prawda – zasługuje na miano debiutu roku (tak, wiem, że jest dopiero marzec)!

ZARYS FABUŁY

Strach jest nieodłącznym elementem życia każdej istoty. Pojawia się nagle, niespostrzeżenie wychodzi z najciemniejszego kąta, podpełza cicho i bezszelestnie, żeby w mgnieniu oka sparaliżować i przyprawić o brak oddechu… Najgorzej jest, gdy ktoś boi się samego siebie, a raczej kogoś, kto w nim drzemie.

Dziewiętnastoletnia Ellie Power mieszka z kochającą mamą, spotkała się z uroczym chłopakiem, jest wolontariuszem w szpitalu i wydaje się być taka, jak tysiące innych dziewczyn. W tym wypadku pozory mylą jak mało kiedy! Zdarzają się noce, podczas których Ellie przemienia się w Siggy, która niszczy wszystko, co stanie jej na drodze. Dlatego każdej nocy dziewczyna zamykana jest w swoim pokoju i marzy tylko o tym, żeby po przebudzeniu wszystkie zamki były dalej zamknięte. Ellie nie jest do końca pewna kiedy zmienia się w Siggy, która przejmuje władzę nad jej ciałem i umysłem – po przebudzeniu nie jest w stanie przypomnieć sobie nie więcej niż kilka urwanych obrazów z minionej nocy… Dlatego kiedy Matt znika w tajemniczy sposób dziewczyna obawia się najgorszego!

AKCJA, AKCJA, AKCJA

Pierwsza strona i… dzieje się! Tempo akcji jest zawrotne i przyprawia o szybsze bicie serca! Nagłe wydarzenia zaskakują oraz przerażają, a jednocześnie sprawiają, że nie sposób oderwać się od książki! Historię poznajemy z dwóch perspektyw – chorej na zaburzenia osobowości Ellie oraz detektywa Mae prowadzącego śledztwo; spodobało mi się zestawienie tak różnych narratorów i ich perspektyw! Kate Simants mąci, plącze w wyprowadza w pole. W mistrzowski sposób zostawia wiele śladów, które nagle urywa lub zmienia ich kierunek. Atmosfera gęstnieje i wydaje się, że zmierza w jasnym kierunku, ale nagle trop okazuje się błędny!

ELLIE, MAE I SPÓŁKA

Muszę podkreślić, że bohaterowie są mocną stroną tej książki! To silne i pewne siebie postaci, które nie cofają się przed niczym. Nie tylko główni bohaterowie zasługują na fanfary; tutaj każdy jest ważny i ma swoją misję. Czasem wydawało mi się, że każda z postaci ma coś, co skrzętnie i pieczołowicie ukrywa, nawet przed najbliższymi – wspomnienia przeszłości powracają do nich jak rozpędzony bumerang. „W zamknięciu” to thriller psychologiczny wyróżniający się utrzymaniem ciągłego napięcia oraz dużą ilością nieprawdopodobnej sieci skomplikowanych wątków, ale jest w nim co jeszcze! Autorka opisuje skomplikowaną relację matki z córką, opartą wyłącznie na miłości i jednostronnym zaufaniu – Christine nigdy nie może do końca zaufać Ellie!

Skupmy się jednak na głównych bohaterach. Ellie Power jest przede wszystkim zagubioną i przerażoną młodą kobietą, która nie może w pełni korzystać z uroków codzienności i żyje w obawie, że może skrzywdzić najbliższe sobie osoby. Jej skomplikowana kreacja wzbudza ciekawość i popycha do zgłębienia się w trudną sytuację – Ellie jest niejednoznaczna i niezwykła; jej silny charakter czasem ustępuje paraliżującemu strachowi, który w każdym momencie może przemienić się w złość lub w… Siggy. Ta druga jest z kolei wielką tajemnicą, nieznaną zawodniczką, która sieje spustoszenie, zniszczenie i śmierć. I nikt do końca nie wie skąd się wzięła!

Detektyw B. Mae jest dobiegającym wieku średniego rozwodnikiem, którego kariera w policji chwilowo stoi w miejscu. A wszystko przez zdarzenie z przeszłości, która natrętnie go męczy. Mężczyzna wydaje się być znudzony życiem i pracą, a jednym światełkiem w jego codzienności jest ukochana córka Miś oraz sprawa Ellie, która niespodziewanie przywraca policjantowi chęć do pracy i działania; jest jak paliwo napędowe, dzięki któremu kroczy naprzód.

PODSUMOWANIE

Kate Simants ambitnie i w wielkim stylu wkroczyła na literackie salony, mam nadzieję, że rozgości się w nich na długo! Świetny styl, fantastyczny pomysł na fabułę (zakończenie mnie zaskoczyło, jak mało które) i niepokój, który udziela się już od pierwszej strony – tu nic nie jest pewne! Książkę czyta się w oka mgnieniu, a kolejne tropy nie pozwalają oderwać się od lektury. „W zamknięciu” to świetny thriller – dreszczowiec, który zachwyci wszystkich fanów tego gatunku! Miejmy nadzieję, że to dopiero początek wspaniałej kariery literackiej Autorki!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „W zamknięciu” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

Dlaczego właśnie ja – E.G.Scott

Już kilka razy miałam do czynienia z powieściami autorstwa duetów pisarskich. Dalej nie wiem na czym polega taka współpraca, ale wiem, jak bardzo owocna potrafi być, a przypomniałam sobie o tym czytając thriller „Dlaczego właśnie ja„. Mrożąca krew w żyłach historia, która rozpoczyna się od podejrzanego morderstwa, a związana jest z dawno minioną przeszłością.

ZARYS FABUŁY

Charlotte jest czterdziestoletnią akupunkturzystką, która przyjmując w swoim małym gabinecie nie może narzekać na nadmiar pacjentów. Wprost przeciwnie, kobieta ledwie wiąże koniec z końcem, a wszystko „zawdzięcza” nieprzychylnym komentarzom, które tajemnicza osoba zamieszcza na znanym portalu medycznym. Sytuacji nie poprawia fakt niedawnego załamania nerwowego, które przeszła w wyniku błędu lekarskiego, którego dopuściła się kilka lat wcześniej – jako obiecujący neurochirurg brała udział w pionierskiej operacji, która zakończyła się nie tylko gonem pacjentki, ale także przekreśliła marzenia o wielkiej karierze medycznej.

Kiedy wszystko sprowadza się do walki z nawracającą depresją i usilnymi próbami zapełnienia gabinetowego grafiku Charlotte dostaje tajemniczy telefon. Przerażona treścią rozmowy zapomina o wszystkim co dzieje się wokół niej (w tym o pacjentce, której 10 minut wcześniej wbiła igły) i pośpiesznie udaje się do zakładu medycyny sądowej, gdzie ma zidentyfikować zwłoki. Na miejscu okazuje się, że ciało, które przyjechała zobaczyć nie należy do osoby, którą bohaterka spodziewała się zobaczyć, a do zupełnie nieznajomej kobiety, która z niewytłumaczalnego powodu miała w kieszeni kartkę z nazwiskiem i numerem telefonu Char…

ZASKAKUJĄCA PRZESZŁOŚĆ I NIESAMOWICI BOHATEROWIE

Dlaczego właśnie ja” to historia, która opowiadana jest z rożnych perspektyw. Narratorami są Charlotte, jej przyjaciółka Rachel oraz para błyskotliwych detektywów. Pierwszoosobowa narracja pozwala dokładnie poznać postaci, które z różnych perspektyw patrzą na jedną sytuację, dzięki czemu wydaje się ona jeszcze bardziej zagmatwana. Autorzy postarali się, aby przemyślenia bohaterów dokładnie odzwierciedlały ich emocje, które często wymykają się spod kontroli. Chwilami szczerze współczułam bohaterom, którzy niewątpliwie męczeni byli przez demony przeszłości.

Wypadki w przeszłości w znacznym stopniu ukształtowały bohaterów i sprawiły, że otaczająca ich rzeczywistość jest ciężka do zniesienia, a chwilami mroczna. Przeszłość okazuje się być szczególnie szkodliwa dla Charlotte – niszczy ją, determinuje wszystkie decyzje i powoduje ciągłą niepewność, która towarzyszy jej przez cały czas. Pragnąca spokoju i miłości kobieta jest w stanie zrobić wszystko, żeby odciąć się od tego, co przydarzyło się jej kilka lat wcześniej. Rachel mająca narkotykową przeszłość jest czysta od kilku lat, jednak co jakiś czas jej głód narkotykowy powraca i mierzy się z silnym charakterem kobiety. Jednocześnie wydaje się być nadopiekuńcza w stosunku do swojej najlepszej przyjaciółki, co prowadzi to opłakanych skutków… Obu kobietom nie można odmówić szczególnego charakteru – mocne osobowości zostały tylko w części stłumione przez używki i problemy psychiczne, jednak po tak wielu przykrych doświadczeniach gdzieś w ich głębi tli się niesamowita siła i intuicja, którymi zostały obdarzone.

PODSUMOWANIE

Ależ tu się działo! Pawie 500 stronicowy thriller psychologiczny okazał się zaskakujący, przewrotny i niesamowicie błyskotliwy! Duet E.G. Scott zachwycił mnie swoim pomysłem na budowanie napięcia – od klasycznego początku, przez stopniowe dodawanie wątków, na zaskakującym finale kończąc. Tu aż roi się od podejrzeń i gęstej atmosfery niepewności i strachu! Wiele elementów złożyło się na tak dobrą ocenę powieści, ale przede wszystkim uwielbiam ją za świetny język i niesamowicie dopracowanie każdego, nawet najmniej istotnego (pozornie!) elementu. Kolejną kwestią jest masa ciekawostek związanych z medycyną, która odgrywa bardzo istotną kwestię w fabule (nieczęsto spotykam się z PRAWIDŁOWO opisaną wizytą w zakładzie medycyny sądowej w celu identyfikacji zwłok, taki szczegół).

Tę książkę czyta się po prostu rewelacyjnie!

Moja ocena –7/10!

[Książkę „Dlaczego właśnie ja” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z


Tuż za ścianą – Louise Candlish

Perypetie związane z sąsiadami są elementem rzeczywistości każdej rodziny. W związku z tym są idealnym pomysłem na fabułę powieści, zarówno zabawnej komedii, tkliwej historii miłosnej lub mrożącego w żyłach kryminału. Jakąkolwiek formę przybrałaby taka historia nie mam wątpliwości co do jednego – sąsiedzi potrafią dać w kość!

ZARYS FABUŁY

Dzielnica Lowland Way od lat uchodziła za symbol sielanki, sąsiedzkiej przyjaźni i rodzinnej atmosfery. Ale wiadomo, że nic nie byli bardziej niż pozory! Kiedy do odziedziczonego po starszej krewnej domu numer 1 wprowadzają się nowi lokatorzy wszyscy sąsiedzi są podekscytowani – nowe osoby oznaczają spotkania, wspólne grille i spacery. Ale cudowna nieświadomość kończy się już pierwszego poranka, kiedy nowi sąsiedzi burzą zabytkowy mur (znak rozpoznawczy dzielnicy). Od tego dnia zaczyna się głośny remont, który jest tylko zapowiedzią niekończących się problemów, które kończą się tragicznie…

Prowadzone na wielu płaszczyznach policyjne śledztwo zakłada różne warianty, a każdy mieszaniec Lowland Way staje się podejrzany. Nic dziwnego, skoro za każdymi drzwiami kryją się sekrety i wstydliwe problemy, a jedyną nadzieją detektywów jest przerwanie wspólnego sąsiedzkiego frontu!

NAWET NAJLEPSZY SĄSIAD MA SWOJE SEKRETY

Bez wątpienia Louise Candlish jest mistrzynią budowania napięcia! Już na początku powieści wyłania się obraz sielskiego przedmieścia, które żyje własnym, niezmąconym spokojem z dala od ożywionego centrum Londynu. Kto by nie chciał tak mieszkać? Dumni właściciele posesji są przekonani wyjątkowości swojej dzielnicy (co nie przeszkadza im mieć również szczególnie wysokie mniemanie o sobie) i dokładają wszelkich starań, żeby ich idylla została niezachwiana. Problem pojawia się szybciej niż ktokolwiek przypuszcza, a złe emocje początkowo kumulowane na nowych sąsiadach zaczynają eskalować w poważny, wielopłaszczyznowy konflikt.

Jacy są bohaterowie? Różni! Przeróżni! Łączy ich na pewno troska o wygląd ulicy, przy której mieszkają oraz przesadna dbałość o przyjacielskie relacje z sąsiadami. I o ile pierwsza kwestia nie podlega jakiejkolwiek wątpliwości i wydaje się być nie do ruszenia, o tyle druga pozostaje bardzo otwarta i zależna od wielu czynników. Bo jak dbać o dobre i przyjacielskie relacje, jeśli do późnych godzin nocnych ciszę zakłóca hard rockowa muzyka, a unoszący się wszędzie pył z remontu skutecznie brudzi wszystkie pobliskie okna?

Kiedy konflikt jest nieunikniony bohaterowie pokazują swoje prawdziwe oblicza, a na jaw wychodzą tajemnice, które każdy woli trzymać za zamkniętymi drzwiami. Autorka w umiejętny sposób podzieliła książkę na niezliczoną ilość relacji ukazanych z perspektywy kilku bohaterów, którzy patrzą na ogólny problem z subiektywnej, bardzo wąskiej strony. Po pewnym czasie okazuje się, że dawne grono przyjaciół nie ma ze sobą zbyt wiele wspólnego, a maski życzliwości znikają szybciej niż się pojawiły. Zostaje jednak wspólny mianownik – sąsiad z piekła rodem – którego należy się jak najszybciej pozbyć…

PODSUMOWANIE

Uwielbiam thrillery psychologiczne! Kiedy zobaczyłam okładkę i opis najnowszej powieści Louise Candlish (British Book Awards) już wiedziałam, że będzie to książka, która nie pozwoli mi zasnąć! I dokładnie tak było – poszłam spać grubo po 3 nad ranem, ale jedno posiedzenie wystarczyło, żeby pochłonąć tę nieco ponad 400 stronicową historię! A uwierzcie mi, działo się! Autorka buduje świetny klimat niepewności, który udziela się wszystkim mieszkańcom spokojnej ulicy. Ale wbrew podróżom to nie sąsiedzi z piekła rodem są głównym problemem. Są jedynie punktem zapalnym, który wznieca wszystkie intrygi, pozwala wyjść na jaw prawdziwej naturze pozornie idealnych ludzi…
Narracja z różnych punktów widzenia to zawsze dobry pomysł, Autorka pokusiła się o liczne retrospekcje i fragmenty policyjnych wywiadów. Dzięki temu prostemu, ale przemyślanymi zabiegowi książka nabiera dodatkowych walorów, a rozwiązanie zagadki nie wydaje się już tak oczywiste! Szczególnie podkreślone są wszelkie stereotypy, które można spotkać już od samego początku; być może dlatego ta historia wydaje się tak bardzo realna!

Tuż za ścianą” to dobry thriller, który mogę śmiało polecić każdemu! Jedno jedyne „ale”, które mam z tylu głowy – rozwiązanie głównej zagadki poznajemy zdecydowanie za szybko, chociaż w pewnym stopniu rekompensuje to nagły zwrot akcji, którego sama się nie spodziewałam! Wnioski wyciągnięte z powieści nasuwają się same, a zakończenie, chociaż w pewnym stopniu otwarte ma mocny morał – nigdy nie wiesz, kto może być twoim sąsiadem!

Moja ocena –7/10!

[Książkę „Tuż za ścianą” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z