Milczący zamek – Kate Morton

Czekałam na ten dzień! Nie mogłam doczekać się tego tego momentu! Momentu, w którym napiszę Wam o jednej z książek mojego życia! Bo Milczący zamek to dla mnie więcej niż historia zawarta w pięknej oprawie! Co jest w niej tak niezwykłe i co sprawiło, że z zapartym tchem wertowałam kolejne kartki?

ZARYS FABUŁY

Edith Burchill znajduje się na życiowym zakręcie: jej wieloletni związek przeszedł do historii, a przy zdrowych zmysłach trzyma ją jedynie praca w małym wydawnictwie. Skomplikowane relacje z rodzicami powstrzymują Edie przed wyznaniem prawdy dotyczącej bolesnego rozstania, co ma wpływ na pogarszającą się atmosferę w jej domu rodzinnym. Kiedy Edith znajduje w skrzynce list adresowany do jej mamy zastanawia się co może być w starej kopercie sprzed…pięćdziesięciu lat. Histeryczna reakcja i obsesyjne ukrywanie przeszłości coraz bardziej intryguje dziewczynę, która pragnie dowiedzieć się czegoś o maminych tajemnicach. Skąd pani Burchill zna Juniper Blythe, córkę sławnego angielskiego pisarza? Edith nie zamierza zastawiać się ani chwili dłużej – wybiera się w nieplanowaną podróż do zamku Mildehurst w hrabstwie Kent.

TRZY SIOSTRY

Bohaterowie i ich rzeczywistości zmieniają się jak w kalejdoskopie. Spojrzenie na tę nieoczywistą historię oczami kilku osób było niesamowite!
Kate Morton pisze o uczuciach szczerze, czule pochyla się nad najdrobniejszymi gestami, najbardziej ukradkowymi spojrzeniami. Krótkie myśli, które nawiedzają bohaterów są jak ocean ukrytych emocji, które co jakiś czas pragną dać o sobie znać. Kłębowisko tych przeżyć jest niesamowitą zbieraniną wszystkiego, co może wytworzyć ludzkie serce i rozum.
Z uwielbieniem zaczytywałam się w kolejnych rozdziałach – poznawałam siostry Blythe, razem z Edie odkrywałam ich tajemnice, śledziłam losy małej Merry, która z biegiem czasu stała się kobietą, która założyła rodzinę i patrzyłam na odradzający się po wojnie Londyn.

Najistotniejsze okazały się retrospekcje, które uzupełniały brakujące fragmenty tej wielowątkowej historii. Z kolejnych rozdziałów wyłaniały się portrety trzech sióstr Blythe, niezwykle intrygujących i przejmujących kobiet, których życie związane było z tajemniczym zamkiem. Ciężko o tak skrajnie różne charaktery w jednej rodzinie, szczególnie jeśli chodzi o siostry! Moje serce skradła najmłodsza Blythe’ówna – wieczna marzycielka, szybująca głową w chmurach romantyczna dusza, która od małego skazana była na twórczą samotność. Ulubienica sławnego ojca, dziedziczka wielkiego talentu, z którym przyszła również poważa choroba psychiczna (tę z kolei odziedziczyła po tragicznie zmarłem matce). Juniper można uznać za tragiczną postać, która nie uciekła przed swoim przeznaczeniem (chociaż nad wyraz tego pragnęła).

MROCZNA ATMOSFERA TAJEMNICY STAREGO ZAMKU

Milczący zamek utrzymany jest w gęstej atmosferze niepewności. Bohaterowie mają swoje sekrety, które skrzętnie chowają w najgłębszych zakamarkach, tylko czasem przypominają sobie o nich i z należytą starannością pielęgnują te bardzo ulotne myśli. Sam zamek Mildehurst okazał się niezwykle tajemniczym, gotyckim miejscem, gdzie duchu przeszłości mają więcej do powiedzenia niż obecni mieszkańcy. Gotycki klimat tego miejsca potęgował moje zaangażowanie w lekturę, przywoływał najlepsze skojarzenia! Razem z bohaterkami przemierzałam ciemne, wąskie korytarze, odkrywałam ukryte pokoje, wdrapywałam się po stromych schodach uważając na buszujące gryzonie. Czułam zapach spróchniałego drewna, dawno zapomnianych sypialni i cudownego aromatu popołudniowej herbaty podawanej w salach gościnnych! Co najbardziej mnie zaskoczyło? Zakończenie!

STYL

Fenomenalny! Naprawdę nie przesadzam! Nie dość, że warsztat literacki Kate Morton jest jednym z najlepszych, na jakiekolwiek trafiłam, to jeszcze sposób wypowiedzi zwana z nóg. Trafne epitety, ciekawe porównania oraz ta niezwykła lekkość wyrażania myśli! Rzadko który autor jest w stanie zaciekawić mnie w tak dużym stopniu – w Milczącym Zamku słowa są jak tajemnice. Morton dawkuje emocje, rozdziela przyjemności równo, odsłaniając w niespiesznym tempie wszystkie sekrety. Odkrywanie ich to czysta frajda i literacka uczta!

PODSUMOWANIE

Cudowne uczucie rozgrzewa moje serce, kiedy wspominam tę wspaniałą książkę. Każda minuta była czystą delicją, która pozostawiała po sobie miłe i smaczne wspomnienie. Tak bardzo nie chciałam opuszczać starego zamku! Dalej nie chcę!

Polubiłam w zasadzie wszystkich bohaterów – władczą i nieznoszącą sprzeciwu Persephone, ujmującą Saffy oraz rozchwianą psychicznie Juniper. Z Edie mogłabym się zaprzyjaźnić, jej głód wiedzy i poznawania rodzinnej tajemnicy sprawiał, że miałam wypieki na policzkach! Wspaniały styl sprawia, że czytanie staje się przyjemnością, od której ciężko się oderwać! Z czystym sumieniem polecam Milczący zamek, który świetnie łączy wątki romantyczne, historyczne oraz obyczajowe z nutką grozy!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „Milczący zamek” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z