Zaśpiewaj mi kołysankę – Ryszard Ćwirlej

Kiedy „Zaśpiewaj mi kołysankę” znalazło się na moim stoliku kompletnie nie wiedziałam o czym może być ta książka. Prawie. Wiedziałam, że będzie to retro kryminał… a to wystarczyło, żebym zostawiła wszystkie obowiązki i zabrała się za lekturę. Warto było!

ZARYS FABUŁY

Kiedy ośmioletnia Zosia Węgorkówna zostaje porwana przez tajemniczą kobietę nikt nie ma pojęcia co mogło się z nią stać, a jedyny świadek tego zdarzenia raczej nie ma za wiele do powiedzenia – pewnie dlatego, że jest nim czworonożny Rudy, który wałęsał się po podwórku. Dzień później policja znajduje w śmietniku zwłoki mężczyzny, który nie tylko nie miał przy sobie żadnych dokumentów, nie miał przy sobie nic (dosłownie). Jego nagie zwłoki stały się tematem wielogodzinnych dyskusji gapiów, którzy szybko i „precyzyjnie” wytypowali mordercę.

Czy te sprawy się ze sobą łączą? Czy ich rozwiązanie będzie wiązało się z czymś niebezpiecznym? I czy podkomisarz Antoni Fischer będzie w stanie połączyć wszystkie wskazówki w logiczną i spójną całość?

DYNAMIKA I ZAGADKI

Akcja w „Zaśpiewaj mi kołysankę” toczy się od 4 do 11 kwietnia 1922 roku i aż trudno uwierzyć, że Ryszard Ćwirlej rozwinął ją aż do 527 stron! Dużo i mało jednocześnie, ale uwierzcie mi – działo się! Masa wątków, masa bohaterów (w tym podejrzanych), a tylko jeden logicznie i trzeźwo myślący policjant, podkomisarz Fischer.

Antoni Fischer to były żołnierz, około trzydziestoletni, postawny, wysportowany i przystojny mężczyzna. Zawsze nienagannie w zielonkawy płaszcz mundurowy, bryczesy i wysokie, czarne oficerki. Jego intelekt i wiedza mocno wyróżniają go od współpracowników; nie jest jednak sam – ma do dyspozycji kilku świetnie zapowiadających się młodych oficerów, których nieustannie mobilizuje do wytężonego myślenia i analizowania faktów.

POZNAŃSKIE PODWÓRKO

Plotki, ach te plotki! Podobno w każdej z nich jest ziarenko prawdy. Chociaż zwątpiłam to poznając niektórych mieszkańców powojennego Poznania! Nie wiem skąd Ryszard Ćwirlej miał pomysł na stworzenie postaci poznanianek-plotkarek, ale wyszło znakomicie! Wspomniane bohaterki są w różnymi wieku, całymi dniami zajmują się swoimi obowiązkami, ale łączy je jedno – uwielbiają rozmawiać, a właściwie plotkować! Cóż to była za uczta! Dyskusje w polsko-niemieckim języku, w dodatku z elementami poznańskiej gwary (lektura tych fragmentów okazała się dla mnie nie lada wyzwaniem!) były istotnym elementem całej opowieści. Dla mnie wręcz niezbędnym! Wprowadzały dużą dawkę humoru, dodawały pikanterii, ale też „malowały” obraz części poznańskiego społeczeństwa w latach ’20. Dla równowagi, barwnymi i zabawnymi mieszkańcami starych kamienic byli też mężczyźni, zawodowi złodzieje (przedsiębiorcy od przeprowadzek), żydowscy handlarze, sklepikarze, dorożkarze – pomysłowi i bardzo zaradni!

Nie raz okazywało się, że zabawne kobietki były lepszymi i uważniejszymi obserwatorkami, niż doświadczeni policjanci, a niepozorni złodziejaszkowie o wiele lepiej orientowali się w okolicy i znali tajemnice miasta lepiej niż dzielnicowi.

PODSUMOWANIE

Zaśpiewaj mi kołysankę” to kryminał o doskonałej fabule utrzymany w stylu retro, mimo dużej ilości stron rozprawiłam się z nim w dwa wieczory. Autor zabiera czytelnika do magicznego, powojennego Poznania. Ciężko o lepszy klimat – pachnące wypiekami uliczki, ciemne bramy wjazdowe, ciche i niebezpieczne zakamarki,ale również rozświetlone, gwarne ulice główne, drogie restauracje i ekskluzywne domy publiczne.

Książkę pochłania się w błyskawicznym tempie. Nie ma tam miejsca na zbędne i nudnawe opisy – akcja, akcja, akcja! Dzieje się dużo, chwilami niesamowicie szybko. Do końca nie ma pewności kto jest winny, a rozwiązanie nie jest wcale tak oczywiste! To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Pana Ryszarda Ćwirleja, żałuję, że tak późno zapoznałam się z jego piórem!

Sięgniecie po „Zaśpiewaj mi kołysankę” jeśli dobrze czujecie się w klimacie kryminałów retro, w których zagadki są trudne i bardzo zagmatwane.

Moja ocena – 7,5/10!

[Książkę „Zaśpiewaj mi kołysankę” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

Odmęt – Jacek Łukawski

Przejeżdżaliście kiedyś przez Chęciny? Ja setki, a może tysiące razy. Przez kilka miesięcy mogłam wgapiać się w chęciński Zamek stojąc w wielokilometrowym korku. I raczej nie podejrzewałam wtedy, że w przyszłości będę miała okazję czytać książkę, której akcja dzieje się właśnie w tym małym miasteczku. Myliłam się! Na szczęście!

ZARYS FABUŁY

Damian Wolczuk nie może narzekać na nadmiar szczęścia, pech prześladuje do na każdej płaszczyźnie – osobistej oraz zawodowej. Aż ciężko uwierzyć w to, co spotyka młodego, dobrze zapowiadającego się dziennikarza – dlaczego przystojny, wysoki blondyn jednego dnia przegrywa w sądzie, traci pracę i zostaje zdradzony przez partnerkę?

Chwila namysłu wystarczyła bohaterowi – podejmuje radykalną decyzję o wyprowadzce do Krakowa. W ciągu maksymalnie 4,5 godziny powinien być na miejscu,zdąży przygotowywać swój pierwszy tekst, który być może okaże się biletem wstępu do lepszego, ale przede wszystkim nowego życia. Nic bardziej mylnego… Wolczuk zalicza wypadek samochodowy, którego sprawca ucieka z miejsca zdarzenia. Czysty przypadek decyduje o noclegu, który udaje mu się znaleźć (właściwie, to nocleg znajduje jego!). Ale kiedy nazajutrz okazuje się, że sprawca kraksy drogowej zostaje znaleziony martwy wraz z trzema innymi osobami Wolczuk już wie – nie znalazł się w Chęcinach przypadkiem, a to senne miasteczko ma swoje tajemnice…

Kiedy policja znajduje kolejną ofiarę sytuacja robi się bardzo nerwowa. Morderca skutecznie unika odpowiedzialności, pozostaje anonimowy, a niektórzy uważają nawet, że tak naprawdę sam jest ofiarą… opętania.

BOHATEROWIE Z KRWI I KOŚCI

Wielkim atutem powieści Łukawskiego są bohaterowie. Oni żyją na papierze! Autor w genialny sposób wykreował każdy charakter – od dziennikarza, przez policjantkę, kończąc na mechaniku samochodowym. W „Odmęcie” mamy do czynienia z całą masą ważnych i ważniejszych postaci, a każda z nich jest przemyślana, ma swoją rolę do odegrania. I – co nieczęsto mi się zdarza – miałam wrażenie, że każda z nich jest niezbędna, a jej wątek (nieistotne czy mały, czy duży) okazuje się kluczowy!

MIEJSCOWE LEGENDY, TAJEMNICE I MROK CZAJĄCY SIĘ ZA KAŻDYM ROGIEM

Motyw starych opowieści i legend nadaje książce niezwykły i tajemniczy klimat – ociekający niepewnością i nieoczywistością – trzyma w napięciu do ostatniej strony. Autor w ciekawy sposób łączy elementy obyczajówki z kryminałem i horrorem – emocjonujące opisy nocnych ucieczek i poszukiwań; ciary na plecach zapewniały opisy morderstw i miejsc, w których zostały popełnione. Ale jeśli do akcji wkracza przypadkiem odkopane zło? Czy faktycznie zły duch nakłonił kogoś do zabijania? Jaki ma to związek z drewnianymi koralikami i nawiedzoną koparką?

Każdy ma swoje tajemnice. Niektóre szybko wychodzą na jaw, inne przez całe lata pozostają bezpieczne. Takie tajemnice mają też bohaterowie „Odmętu” – w niektórych przypadkach będzie to skrywana latami nienawiść, a w innych choroba psychiczna. Ale czy można mieć tajemnice przed samym sobą? Czy można tak bardzo wierzyć w alternatywną rzeczywistość, że wypiera się tę prawdziwą?

PODSUMOWANIE

Zatopiłam się w „Odmęcie„. Dosłownie. Dawno nie czytałam książki tak dobrze napisanej: ze świetną fabułą, bardzo wielowątkową i mroczną zarazem. Już sama okładka wzbudzała we mnie ogromną ciekawość i pragnienie poznania tej historii – czułam, że nie będę żałować ani sekundy spędzonej z tą książką! Tak było – a żałowałam jedynie, że tak szybko ją skończyłam! Zostałam porwana przez historię o tajemniczych morderstwach, niejednoznacznych plotkach i mrocznych sekretach – i była to uczta jakich mało! Do tej pory zbieram szczękę z podłogi po poznaniu zakończenia – zostałam oszukana – oszukał mnie morderca! Mój zmysł detektywa okazał się ograniczony, nie podejrzewałam takiego rozwiązania tej zawiłej zagadki, a jej finał wprawił mnie w ogromne zaskoczenie.

Przyznaję; bardzo rzadko sięgam po kryminały polskich Autorów, chyba najwyższy czas to zmienić! „Odmęt” to pełna niepewności i sekretów historia, która ciekawi i przeraża jednocześnie! Gratuluję Autorowi tego kryminalistycznego debiutu (tak, tak, to debiut w tej kategorii!)

Czy może być lepiej? Niecierpliwie czekam na kontynuację serii !

Moja ocena – 8/10!

[Książkę „Odmęt” możesz kupić TUTAJ]