Stara miłość nie rdzewieje – Denise Grover Swank

Nie mogłam doczekać się drugiej części serii #czterywesela, z niecierpliwością czekałam na kolejne wesele jednej z przyjaciółek! I nadeszła! W równie pięknym wydaniu, jak pierwsza część; „Stara miłość nie rdzewieje” zachwyca, bawi, zaskakuje…i pozwala wierzyć w magię miłości!

ZARYS FABUŁY

Od szalonego ślubu Megan minęło niespełna dwa miesiące, a kolejna na ślubnym kobiercu ma stanąć Blair. Do ślubu został niecały tydzień, wszystko wydaje się być dopięte na ostatni guzik, dlatego prawniczka zamierza szybko doprowadzić sprawę swojej klientki do końca. Niespodziewanie okazuje się, że stronę przeciwną reprezentuje były chłopak Blair, który na pierwszym roku studiów złamał jej serce. Po pewnym czasie wychodzi na jaw, że uczucie do Garretta nigdy nie wygasło, a jedynie tliło się ukryte w najgłębszej otchłani serca. Czy Blair zdecyduje się na szaleństwo w stylu swojej przyjaciółki i postanowi zaryzykować? Prawniczka doskonale wie, że jej dotychczasowy związek był pozbawiony miłości i namiętności, jednak gwarantował bezpieczeństwo i pewną przyszłość…ale czy na pewno?

BLAIR

Przyjaźń Blair, Libby i Megan trwa od dziecka, chociaż ciężko znaleźć trzy tak skrajnie różniące się charaktery. O ile Megan i Libby (szczególnie ta druga) pozwalają sobie na okazjonalne szaleństwa, Blair wytrwale realizuje swój cel i nie powala sobie na odrobinę luzu. Piękną blond prawniczkę charakteryzuje duża pewność siebie, jeszcze większa zachowawczość i marzenie o wielkiej karierze; właśnie dlatego decyduje się na ślub z nudnym i smętnym lekarzem, który będzie bezpieczną i stałą przystanią.

Przez ponad 400 stron z zaangażowaniem i wypiekami na policzkach śledziłam myśli i uczucia, które dosłownie wrzały w głowie Blair. I chociaż zawsze kierowała się rozumem i logiką potrafiła znaleźć w sobie odrobinę dziewczęcej radości i…naiwności. Polubiłam trochę sztywną i idealną Blair, głownie za determinację, ale również za mocy kręgosłup – zawsze wierna swoim przekonaniom nie boi się mówić otwarcie, że sprzeciwia się dyskryminacji i mizoginii. Pod twardą skorupą kryje się skromna i empatyczna dziewczyna, której bliskie są losy najbliższych; szkoda, że nie każdy znał tę drugą stronę.

SZALEŃSTWO, SZALEŃSTWO I JESZCZE RAZ… IMPREZA PRZEDŚLUBNA

Pamiętacie imprezę przedślubną Megan? No to czas na powtórkę z rozrywki! Genialnie bawiłam się czytając opisy przedślubnych imprez – nie zabrakło na nich żywiołowych mamy i babci Megan, które z właściwą sobie szczerością i pewnością siebie rozkręcały wszystkie zabawy. Nie chcę zdradzać za wielu szczegółów, ale wspomnę tylko, że w drugiej części serii pojawia się kolejna wiekowa postać, która również nie znosi sprzeciwu.

DOSKONAŁY WARSZTAT

Po raz kolejny nie zawiodłam się na stylu D.G. Swank. Przemyślana i bardzo pomysłowa fabuła jest opisana w prosty, lekki i przejrzysty sposób. Autorka dokładnie opisała przemyślenia Blair i Garretta, dzięki czemu mogłam wczuć się w rolę dwóch stron, a dodatkowo wplecione ciekawostki prawnicze stanowią naturalną odskocznię od głównego wątku. Dopiero na końcu okazało się, że wszystkie wątki poboczne składają się w logiczną całość – przyznaję, że nie do końca domyśliłam się intrygi Blair, przez co byłam jeszcze bardziej zaskoczona.

Co uwielbiam w serii Cztery Wesela? Dobre zakończenia. I co z tego, że z góry wiadomo jak skończy się cała historia (bo przecież musi, prawda?). Autorka zafundowała mi ponad 400 stron niespiesznej akcji, która prowadzi do romantycznego zakończenia!

PODSUMOWANIE

„Stara miłość nie rdzewieje” to znakomity, lekki i zabawny romans! Dokładnie takiej lektury potrzebowałam po ciężkim dniu pracy! Przygotujcie się ma masę bohaterów, w tym szaloną babcię nudystkę, wredną przyszłą teściową i jej Kiciusia Porządnisia (mój ulubieniec!) oraz burzę uczuć! Rekomenduję tę powieść całym sercem, jestem przekonana, że będziecie zachwyceni!
…i czekam na kolejne tomy!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „Stara miłość nie rdzewieje” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

Przypadkowy narzeczony – Denise Grover Swank

Moja przygoda z powieściami romantycznymi ma swoje wzloty i upadki, rzadko zdarza mi się trafić na taką, która w pełni spełni moje oczekiwania. Jednak tegoroczna walentynkowa propozycja Wydawnictwa Kobiecego idealnie wpasowała się w mój romantyczny gust! Denise Grover Swank i jej „Przypadkowy narzeczony” to wspaniała i błyskotliwa komedia romantyczna, która jest pierwszą częścią romantycznej serii „Cztery wesela„!

ZARYS FABUŁY

Megan ma duży problem – jej wesele (za 25 tysięcy dolarów) odbędzie się za cztery dni, a ona w obawie przed reakcją swojej dziwnej mamy nie poinformowała nikogo (oprócz dwóch przyjaciółek) o fakcie, że kilka miesięcy wcześniej zakończyła swój związek. Josh i jego firma stoją na progu bankructwa, a patent, który miał być ostatnią deską ratunku niedawno został skradziony – mężczyzna postanawia ze wszelką cenę udowodnić przestępstwo, którego dopuściła się konkurencyjna firma.

Megan i Josh wpadają na siebie w samolocie i w konsekwencji różnych wydarzeń wysiadają z pokładu jako…udawana para! Czy ich plan może się udać? Przecież każde z nich kieruje się swoimi pobudkami, które skrajnie się różnią!

ŚWIETNA ZABAWA

Przypadkowy narzeczony” do szalona komedia romantyczna, przy której bawiłam się świetnie! Zabawna, błyskotliwa i intrygująca! Autorka nie pozwala czytelnikowi się nudzić – na każdej stronie śledzimy perypetie Megan i Josha, którzy – raz lepiej, raz gorzej – udają parę. Główni bohaterowie to osoby z krwi i kości – trochę zagubieni, doświadczeni przez życie i niepewni swojej przyszłości. Uczucie, które rodzi się między nimi dojrzewa w ekspresowym tempie jest świadome i dojrzałe,a jednocześnie pełne młodzieńczej fantazji. Oprócz udawanego narzeczeństwa mamy władczą i nieznoszącą sprzeciwu matkę panny młodej, babcię nudystkę. Bohaterowie są najmocniejszą stroną książki, co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Błyskotliwe i zabawne dialogi przyspieszają tempo akcji i nadają jej pikanterii, a opisy przyjęć, które można uznać za bardzo oryginalne, są idealną wisienką na tym weselnym torcie. Całość napisana jest w bardzo przystępny sposób, który zaciekawia i nie pozwala oderwać się od lektury, która czyta się w nieprawdopodobnie szybkim tempie!

PODSUMOWANIE

Było zabawnie, rozkosznie, a czasem smutno – dla mnie bomba! Autorka idealnie wyważyła balans, między gorącym romansem a zabawną komedią, w którą wplotła wątpi obyczajówki. Z zaangażowaniem śledziłam losy Megan i Josha, którzy poznawali się i odkrywali swoje najgłębsze uczucia, a wszystko pod czujnym okiem matki-terminatorki. Każda z postaci była dokładnie przemyślana i miała ważną rolę do odegrania, dialogi bawiły, a wystawne przyjęcia zachwycały. Dla mnie bomba!

Polecam! Świetna komedia z wątkiem romantycznym! Genialny pomysł Autorki przypadł mi w pełni do gustu! Z niecierpliwością czekam na kolejne części serii „Cztery wesela”, a te już niebawem!

Moja ocena – 9/10!

[Książkę „Przypadkowy narzeczony” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z