Ostatnia iluzja – Rhys Bowen

Mam słabość do retro kryminałów! Ostatnio miałam przyjemność czytać „Ostatnią iluzję” autorstwa Rhys Bowen – zupełnie nie umiem wyjaśnić jak to się stało, że dopiero teraz poznałam postać Molly Murphy. Nie dość, że zauroczyła mnie postać rudowłosej krzepkiej i delikatnie krnąbrnej Irlandki, to jeszcze klimat Nowego Jorku sprawił, że nie chciałam kończyć ten wspaniałej historii!

ZARYS FABUŁY

Młoda i ambitna detektyw Molly Murphy nie może narzekać na nadmiar zleceń; w dodatku narzeczony naciska ją, żeby po ślubie porzuciła pracę i zajęła się czymś przyjemniejszym – szyciem, gotowaniem i planowaniem dzieci. Młoda Irlandka woli jednak cieszyć się urokami teraźniejszości, dlatego z radością przyjmuje zaproszenie na występ iluzjonistów. Przedstawienie kończy się kompletną klęską – jedna z asystentek magika zostaje poważnie ranna, skutek czego dyrektor tematu odwołuje występny kolejnych artystów. Czy tragiczny wypadek był jedynie nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności? Kiedy w Nowym Jorku zaczyna krążyć plotka o klątwie, Molly dostaje upragnione zlecenie… od tej pory wciela się w rolę asystentki słynnego mistrza iluzji!

MOLLY MURPHY

Och Molly, polubiłam Cię od pierwszej strony! Jesteś ciekawską, krnąbrną i czasami nieznośną dziewczyną, która wtyka nos w nie swoje sprawy!

Zdecydowanie polubiłam postać rudowłosej detektyw, która wyróżnia się nie tylko irlandzką urodą, ale również inteligencją, specyficznym humorem i niespotykaną błyskotliwością! Jej cięty język jest jej cechą rozpoznawczą, która budzi w jej narzeczonym mieszane uczucia. Ale Molly ma w sobie coś jeszcze! Empatia i chęć zrozumienia innych sprawiają, że zawsze stara się wysłuchać każdej ze stron, co sprawa, że jako detektyw odznacza się obiektywizmem. Byłam pod wrażeniem zaangażowania w rozwiązanie sprawy, która niejednokrotnie okazywała się niebezpieczna. Dalej zachwycam się tą młodą bohaterką, która przypłynęła z odległej Irlandii z jedną sukienką i malutkim bagażem najbardziej potrzebnych rzeczy – jej przedsiębiorczość i gotowość do pracy zaowocowała własną działalnością, mieszkaniem (skromnym, ale uroczym) oraz kilkoma przyjaźniami.

KLIMAT

Cała historia okazała się bardzo zagmatwana, liczne wątki niejednokrotnie wyprowadzały mnie w pole – właśnie na taki kryminał czekałam! Szalenie spodobał mi się retro klimat – Nowy Jork na początku XX wieku; pełen cudzoziemców pragnących lepszego życia, pachnący świeżym rogalika francuskimi, składający się z tysięcy urokliwych uliczek i niebezpiecznych zakamarków…

Autorka pisze nie tylko ciekawie, ale też w świetnym stylu, od którego nie można się oderwać! Wątki rozwijają się w niespodziewany sposób, a na końcu łączą się w logiczną całość. Przyznam, że intryga była niejednoznaczna i nieoczywista, a dwutorowo prowadzone śledztwo (śledztwo Molly i policyjne śledztwo jej narzeczonego) wydaje się nie mieć końca. Spodobało mi się nawiązanie do iluzji i magii – książka aż kipi od ciekawostek związanych z występami iluzjonistów, opisami szalonych sztuczek i nieprawdopodobnych pokazów.

PODSUMOWANIE

Rhys Bowen to druga Agatha Christie, nie przesadzam! Musicie sięgnąć po jedną z historii o Molly! Na pewno dacie się porwać jej energii i osobistemu urokowi oraz zagadki, nad którymi pracuje! Książka napisana jest w doskonałym stylu, akcja jej dość statyczna, ale ilość wątków i opisów otoczenia sprawia, że strony czytają się same! Gorąco polecam!

Moja ocena – 8/10!

[Książkę „Ostatnia iluzja” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z

Jimi Hendrix we Lwowie – Andriej Kurkow

Byliście kiedyś we Lwowie? Jeśli nie, to straciliście naprawdę wiele! Samo stare miasto zapiera dech w piersiach – zabytkowe kamienice, klimatyczne uliczki, urokliwe kawiarnie z najpyszniejszymi słodyczami w tej części Europy i stragany, na których można kupić wszystko (dosłownie!). Ale prawdziwym sercem Lwowa są ludzie – Ukraińcy i Polacy, niektórzy z nich pamiętają naprawdę odległe czasy…
𝗔𝗻𝗱𝗿𝗶𝗲𝗷 𝗞𝘂𝗿𝗸𝗼𝘄 zabrał mnie w niesamowitą, pełną przedziwnych wydarzeń podróż do Lwowa, w której realizm i zwyczajność przeplatają się z fantazją!

ZARYS FABUŁY

We Lwowie dzieją się dziwne rzeczy. I nie mam wcale na myśli nadgarstka Jimiego Hendrixa, który złożono w symbolicznym nagrobku (KGB, hipisi i te sprawy, wiadomo!) na Cmentarzu Łyczakowskim. Nad miastem pojawiają się mewy, które niespodziewanie zaczynają atakować przechodniów, a w powietrzu unosi się charakterystyczny zapach morza… Po pewnym zasie okazuje się, że całe zamieszanie spowodowane jest przez intrygującego marynarza, który szuka swojej ukochanej Osessy. Przed grupką samozwańczych bohaterów miasta nie lada zadanie – należy odszukać wspomnianego marynarza, do którego zaprowadzić może unoszący się w powietrzu „aromat” …

FANTAZJA I ABSURD

Jimi Hendrix we Lwowie” to jednak z najmniej oczywistych książek jakie miałam okazję czytać. I jestem nią zachwycona! Lekkie, zabawne i zamaszyste pióro Autora jest jak magiczna różdżka – wszystko, co wychodzi spod niego wydaje się być na granicy rzeczywistości. Niesamowicie spodobał mi się styl, w jakim Kurkow przedstawia fabułę powieści i kreuje bohaterów. Każdy z nich jest wyjątkowy, to istna plejada charakterów – hipisi, byli oficerowie KGB, typki spod ciemnej gwiazdy. Przyznam, że fabuła jest tak absurdalna, że aż zachwycająca! W żadnym momencie nie byłam pewna czy mam do czynienia z opisem rzeczywistości, czy kolejnej porcji fantazji Autora. Bohaterów również można uznać za pół-prawdziwe i pół-fantastyczne postaci, które bawią, zaskakują i przyprawiają o zawrót głowy. I pomyśleć, że niektórych łączy jedynie miłość do twórczości Jimiego Hendrixa!

LWÓW

I najważniejszy (moim zbadaniem) bohater, Lwów! Miasto, które żyje, którego serce bije w charakterystycznym rytmie. Miasto, które ma szczególna historię – piękną i równocześnie przerażającą, w którego ciemnych uliczkach drzemią sekrety, o jakich nie śniło się nikomu… Czułam zapach ulic, po których przechadzali się bohaterowie; oczami wyobrazi widziałam każdy, nawet najdrobniejszy szczegół, który został opisany w sposób tak niesamowity, że można pomylić go z obrazem! Bardzo podoba mi się alternatywna kreacja rzeczywistości miasta, trochę baśniowa, trochę fantastyczna i delikatnie sentymentalna.

PODSUMOWANIE

Szaleństwo, prawda? Ale taka właśnie jest powieść „Jimi Hendrix we Lwowie” – jedyna w swoim rodzaju! Piękna w każdy możliwy sposób! Uwielbiam…kocham tę książkę! Bohaterowie są niestandardowi, ich losy w dziwny sposób łączą się ze sobą, aby stworzyć swoistą paczkę bohaterów miasta Lwów. Sam Lwów urzeka i rozkochuje w sobie nawet najbardziej zachowawcze osoby! A zakończenie zaskoczy nie jedną osobę!

Moja ocena – 10/10!

[Książkę „Jimi Hendrix we Lwowie” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z