Trzydziestka – Tomasz Żak

Miało być przełomowo, fantastycznie, nowatorsko. Niestety „Trzydziestka” okazała się do bólu przewidywalna, chaotyczna i niezrozumiała. Niestety tego debiutu nie mogę zaliczyć do najbardziej udanych, a szkoda, bo pomysł nie był taki zły!

ZARYS FABUŁY

W dniu swoich 30 urodzin Tomasz Pałecki otrzymuje 30 ciosów nożem, a jego ciało mordercy wyrzucają poza miastem. Niedługo potem zwłoki znajduje przypadkowy przechodzień (a raczej jego pies – przecież to zawsze musi być pies!), a informacja o makabrycznej śmierci syna burmistrza szybko dociera do miejscowych mediów. Wnikliwe śledztwo szybko doprowadza służby do wniosków – wiele osób miało konkretny motyw, żeby zamordować słynącego z hulaszczego trybu życia Pałę. Czy brutalne zabójstwo mogło mieć związek z wyborami? Jak rodzina poradzi sobie z tak dużą tragedią?

CZY TO NA PEWNO KRYMINAŁ?

Muszę złapać oddech, pomyśleć i jak najszybciej zapomnieć o tej dziwnej powieści. Zapowiadało się świetnie – wyszło kiepsko. Język pełen wulgaryzmów, dziwnych slangów (modnych dawno temu), luzacko rzucanych myśli w ogóle mi nie odpowiadał. Oczywiście, czasem takie zabiegi są potrzebne, ale nie w co drugim zdaniu, jakby wtłoczone na siłę i bez większego przekonania. Wątki miały duży potencjał (naprawdę!), ale ciągłe mieszanie polityki, śledztwa, miłości, problemów z akceptacją siebie…chwilami bolała mnie głowa. No i wreszcie przejdę do sedna. Coś mało kryminału w tym kryminale. Oczekiwałam ciągłej akcji, postępującego napięcia, a dostałam garstkę miasteczkowych porachunków i porządkową dawkę psychologicznej obyczajówki.

BOHATEROWIE

Niestety nie tylko fabuła jest słabą stroną tej powieści. Liczne postaci nie wyróżniają się przebiegłością, sprytem czy humorem. Są zblazowane, nudne, wiecznie senne, a przede wszystkim denerwujące. Tomasz Żak poświęcił zdecydowanie za dużo czasu na analizę przeszłości każdego z bohaterów, zamiast skupić się na wprowadzeniu minimalnej dawki adrenaliny. Z zaskoczeniem odkrywałam powiązania każdego (dosłownie) mieszkańca małego miasteczka z władzą, władzy z policja, policji z chuliganami (słowo „mafia” nie będzie adekwatne w tym przykrym wypadku). Owych powiązań jest za dużo, świat polityki jest dziwny i niejednoznaczny, ale chyba nie aż tak. Było jedno światełko w tunelu – całkiem zabawne okazały się fragmenty opisujące „rządy Króla” oraz siatka kontaktów stworzona przez lokalne władze.

PODSUMOWANIE

Świat przedstawiony w „Trzydziestce” jest jednym wielkim chaosem. Bohaterowie oprócz posiadania najgorszych cech nie mają nic do zaoferowania. Irytowały mnie ciągłe przepychanki pseudo detektywów pracujących nad rozwiązaniem zagadki brutalnego morderstwa. W tym kryminale zabrakło właśnie kryminału, który zszedł na drugi, a może nawet trzeci plan. Za to na pierwszym gościły przekleństwa, wulgaryzmy i mocno „wyszukany” język, cały zabieg okazał się zbyt na siłę, sztuczny. Książka taka sobie, niedługo o niej zapomnę, chociaż wy tym wypadku to chyba nawet dobrze!

Moja ocena – 3/10!

[Książkę „Trzydziestka” możesz kupić TUTAJ!]

Recenzja powstała we współpracy z